Maj 29 2014

W krainie modrych sweterków czyli 7 złudzeń, których pozbawić się powinien początkujący projektant mody

Ci, którzy widzieli film “Diabeł ubiera się u Prady” prawdopodobnie pamiętają scenę, w ktorej Miranda (Meryl Streep) wyjaśnia Andrei (Anne Hathaway), że sfilcowany niebieski sweterek, jaki niesforna asystentka ma na sobie manifestując tym strojem, że traktuje siebie zbyt poważnie, by przejmować się ubraniami – został wybrany dla niej kilka lat wcześniej przez osoby pracujące w luksusowym magazynie. Najpierw modry odcień błękitu pokazał w swojej kolekcji Oscar de la Renta, następnie kilku innych projektantów, potem kolor ten zdeklasował się w domach towarowych by wylądować wreszcie w koszu z przeceną (gdzie wygrzebała go adresatka owego monologu) w postaci tytułowego sweterka właśnie. Po latach pracy w kolorowych magazynach, mając nad sobą kilka redaktorek naczelnych, które próbowały być jak Miranda – trafiłam do firmy odzieżowej, gdzie przez dwa lata w roli dyrektora kreatywnego uczestniczyłam w procesie powstawania “modrych sweterków”, które lądują czasami w koszu z przeceną.
Podobnie jak one – wylądowałam więc na szarym końcu łańcucha bajkowego świata mody. Lub na jego początku. Zależy od perspektywy, bo w firmie, w ciągu dwóch lat nauczyłam się na temat mody więcej, niż przez ponad dekadę pracy w kolorowych magazynach.

Choć dziennikarze i styliści mają duży wpływ na to, co kupujemy by ładnie wyglądać, ubrania te koniec końców powstają jednak pod okiem projektantów. Najczęściej, bo najwięcej z nich – w popularnych firmach odzieżowych, czyli tak zwanych sieciówkach. Marząc o karierze projektanta trzeba zatem pamiętać: istnieje duże prawdopodobieństwo, że w jednej z takich firm szukać się będzie kiedyś zatrudnienia. A zatem:

7 złudzeń, których pozbawić się powinien początkujący projektant

1. Pieniądze nie grają roli
Moda to biznes. Jeżeli marzysz o tym, by być jak Dawid Woliński – musisz mieć nie tylko wielki talent i wyczucie mody, nie tylko urodę hollywoodzkiego amanta oraz sympatyczne obejście, nie tylko znajomości w branży ale też dużo pieniędzy. Niezależnie od tego czy dostaniesz je od rodziców, czy weźmiesz kredyt czy też znajdziesz sponsora. Reżyser nie wyreżyseruje filmu bez budżetu i ty też: nie założysz firmy odzieżowej, nie uszyjesz kolekcji, nie zorganizujesz pokazu bez kasy. Wybierając ten zawód musisz więc mieć umiejętności biznesowe lub znaleźć kogoś, kto poprowadzi te sprawy dla ciebie. W innym wypadku – szukaj zatrudnienia u innych.

2. Zawód projektanta to łatwy kawałek chleba
Nie bez powodu projektowania mody uczą na wydziałach wzornictwa przemysłowego. Tym to jest: masową produkcją ubrań. Wymagającą kompetencji PROJEKTANTA a nie stylisty, krawca czy fryzjera. Twoim zadaniem w firmie odzieżowej (o ile nie założysz własnej, pod warunkiem że masz wszystko to, co Dawid Woliński) będzie zaprojektowanie sukienki tak, by jej cena w sklepie była opłacalna dla firmy, w której pracujesz oraz atrakcyjna dla klientki marki; by wykończenie dołu było wykonalne dla Chińczyków, którzy ją wyprodukują (w ramach ścisłego budżetu zaplanowanego na jej produkcję) a rownocześnie – estetyczne; by wygląd kreacji był zaakceptowany przez właściciela marki; by przeszła ona próby prania, nie wyciągała się, nie farbowała i jeszcze w dodatku podobała się nie tylko klientkom, co przewidywalne ale też stylistom w magazynach mody. I tobie.

3. Spodobają ci się efekty twojej pracy
Jeśli masz szczęście, może tak. Jednak praca w firmie odzieżowej uczy, że klient ma inny niż ty gust. Być może dla ciebie szokująco nieprzewidywalny. Popularność bazarków miejskich, gdzie przecierasz oczy ze zdumienia patrząc na brzydkie ubrania zastanawiając się, kto je nosi – stanie się dla ciebie zrozumiała. Przygotuj się, że w kolekcji firmy dla ktorej projektujesz może zabraknąć jednego ubrania, jakie chciałbyś na siebie założyć i nie oznacza to wcale, że źle wypełniasz swoje obowiązki. Musisz nauczyć się oddzielać osobisty gust od oczekwiań pracodawcy oraz rynku. Wtedy masz szansę przetrwać.

4. Ktoś zatrudniając ciębie doceni twój talent i umiejętności
Przygotuj się na to, że większość twoich szefów, na przykład właścicieli firm odzieżowych, które cię zechcą zatrudnić – będzie się znała na modzie lepiej niż ty. Będą to na każdym kroku podkreślać, by poprawić swoje samopoczucie. Będą rywalizować z tobą, jeśli wyczują w tobie potencjał partnera do pojedynku i w żadnym wypadku nie pozwolą ci projektować tego, co byś chciał. Będą oczekiwać od ciebie, że zaprojektujesz to, czego oni by chcieli i taka będzie twoja rola.

5. Inni maja gust podobny do twojego
Tak. Ale najpierw ich poszukaj. I z nimi założ firmę odzieżową. W innym wypadku możesz przecierać oczy ze zdumienia patrząc na to, co twoim kolegom z pracy się podoba. Nauczysz się, że nie ma czegoś takiego jak jeden obowiązujący kanon dobrego smaku. I każda zmora (w postaci mody) znajduje swojego amatora. Naprawdę.

6. Będziesz mógł przemycić swoje autorskie projekty
Owszem, jednak spotkać cię może porażka, jeżeli podoba ci się moda inna niż ta, którą lubią klientki marki. Albo jej szefowie. W modzie rządzi ten, kto ją finansuje. Są to klienci i właściciele firm odzieżowych. Raczej nie ty. Jeżeli to nie LVMH inwestuje w ciebie, bo akurat doceniono tam twoje dokonania – zapomnij o własnych upodobaniach, o ile nie są zgodne ze stylem marki, dla której będziesz tworzył. Możesz się jednak nie przejmować. Jeżeli uda ci się zdobyć zaproszenie na pokaz któregoś z uznanych w Polsce projektantów, ze zdumieniem stwierdzisz, że jego kolekcja jest gorzej wykończona, mniej nowocześnie skontruowana, jednym słowem słabsza niż ta, której powstawanie nadzorujesz w firmie, gdzie pracujesz. Musisz także nauczyć się żyć z rozczarowaniem, które niewątpliwie towarzyszyć będzie temu, że w powszechnej opinii nikt nie będzie miał pojęcia, iż projektowane przez ciebie żakiety leżą na sylwetce lepiej niż te od innego, bardziej popularnego w Polsce krawca.

7. Jako projektant wyznaczysz trendy, zmienisz historię mody
Nigdy pracując dla sieciówki. Wszyscy profesjonaliści korzystają z opracowań tendencji w modzie. Kiedy dostaniesz w ręce nowy trend book i zachwycisz się niewidzianym wcześniej kolorem – możesz być pewien, że rynek masowy przyjmie go dopiero za kilka lat. Casus “modrego sweterka”. O ile nie jesteś Dawidem Wolińskim, będziesz projektował ubrania, które dla ciebie nie będą ani nowe ani interesujące. Jeżeli masz ambicję wyznaczać trendy – od razu wysyłaj CV do wielkich domów mody. W sieciówce raczej nie uszyjesz sukni na czerwony dywan dla Anji Rubik tylko sweterek lub dżinsy, które Anja założy być może po pracy. Z pewnością ubierze je natomiast twoja ciocia, mama, koleżanka, siostra i ja. Wszyscy potrzebujemy “modrych sweterków”. Wszyscy je w końcu nosimy. W tym można znajdować satysfakcję z pracy.


Październik 28 2012

Wyszłam z mody, już nie wracam

Od kiedy prowadzę bloga, planuję napisać coś o Gosi Baczyńskiej. Chciałam w elegancki, profesjonalny sposób wyrazić uznanie dla projektantki. Niestety, rzecz to niemożliwa. Wszystko przez moją emocjonalną naturę. W obliczu pracy Baczyńskiej trudno mi być obiektywnym krytykiem. Serce wygrywa z rozumem. Na szczęście zadanie ułatwił fakt, że – zdaje się – wychodzę już z mody. Od kiedy u Gosi pracuje nowa asystentka, nie ma mnie na liście gości czy mejli. Wiadomości o postępach w pracy projektantki mogę czerpać jedynie z fejsbuka. To zbawienne. Pozwala na wypowiedź z dystansem. Przy okazji stanowi wyzwanie. Skomentować paryski pokaz projektantki, na którym się nie było? Czemu nie?

Paryski pokaz Gosi Baczyńskiej
Paryski pokaz Gosi Baczyńskiej•Z profilu na FB magazynu Harper’s Bazaar Polska

czytaj dalej


Październik 24 2012

Dlaczego kobiety pokochają zołzy

Do projektowanych przez nią torebek podchodziłam z pewną nieufnością. Na zdjęciach wszystko może dobrze wyglądać. Umówiłam się więc z Beatą Sadowską, żeby zobaczyć jej Zouza Bags na żywo. czytaj dalej


Październik 12 2012

Czego uczy Yamamoto

Każde zdanie, które wypowiada – mogłoby zainspirować osobny post na moim blogu. Niewiele o nim wiem. Byłam w jego paryskim sklepie. Byłam na jednym jego pokazie (bez zaproszenia, wdarłam się z grupą rozpędzonych Japończyków). Nadal nie wiedziałabym zbyt wiele o słynnym projektancie, jakoś nie tropiłam informacji o nim. Gdyby nie kolega, który pożyczył mi film Wima Wendersa zatytułowany “Notatki o strojach i miastach”. czytaj dalej


Wrzesień 12 2012

Donos w modzie

Miałam o tym nie pisać. Bo po co? Co to zmieni, że wyrażę swoje uczucia zwiazane z doniesieniami na temat donosów. Donosów, których na oczy nie widziałam. Donosów w branży mody. Ale jakoś nie mogę o niczym innym w międzyczasie napisać. Więc jednak się zdecydowałam. Ale po kolei. czytaj dalej


Lipiec 21 2012

Nowa marka, którą warto poznać

Podobało Ci się? – zapytała koleżanka po ostatnim pokazie Zuo Corp. Tak – odpowiedziałam. Założyłabyś coś? – ciągnęła. Nie – podsumowałam. Przecież nie o to chodzi.

Podobało Ci się? – zapytała koleżanka po ostatnim pokazie Zuo Corp. Tak – odpowiedziałam. Założyłabyś coś? – ciągnęła. Nie – podsumowałam. Przecież nie o to chodzi. czytaj dalej


Czerwiec 24 2012

Cudze chwalicie

W świecie mody to, gdzie sprzedajesz swoje projekty ma zasadnicze znaczenie dla wizerunku marki. Harvey Nichols w Londynie czy nowojorski Bloomingdale’s to domy towarowe, które gwarantują najwyższą jakość oferowanych produktów. Zaspokoić wymagania ich klientów oznacza: trafić do światowej elity mody. Udało się to Polakowi, Rafałowi Antosowi i jego młodej marce U. czytaj dalej


Czerwiec 10 2012

Robert Kupisz S/S 2013

Byłam kiedyś na pokazie firmy Roberto Cavalli podczas tygodnia mody w Mediolanie. Dla tych, którzy nie wiedzą – Roberto Cavalli to marka, która buduje swój wizerunek na wszystkim, co u nas jeszcze niedawno budziło skojarzenia ze złym gustem, czyli: świecidełkach, cętkach, wężowych wzorkach, pajetkach, koronkach, futerkach.

Dorastałam za komuny i wtedy takie rzeczy absolutnie nie miały nic wspólnego z dobrym gustem. Sprzedawane na bazarkach określane były mianem mody bazarowej. Stylowe – znaczyło: monochromatyczne, dyskretne, czarne… Ech! Dawno to było.

Dzisiaj, w czasach Lady Gagi, powściągliwość prawie nikogo już nie ekscytuje czytaj dalej


Czerwiec 6 2012

Bohoboco toto spoko

Podczas sympatycznej pogawędki umilającej oczekiwanie na rozpoczęcie się jednego z ostatnich warszawskich pokazów Janusz Noniewicz zwrócił moją uwagę na fakt, że ostatnio większość recenzji mody jest o tym, kto, z którego rzędu je ogląda. Muszę pamiętać, by o tym nie pisać – pomyślałam. A potem – daleczego nie? czytaj dalej


Maj 30 2012

Z wizytą u Boho

Nie mylić z Bohoboco. Moda z metką Boho, proponowana przez Małgorzatę Bochenek nie ma nic wspólnego z popularnym duetem warszawskich projektantów. Kwieciste i pasiaste ubrania szyte w Krakowie zyskują uznanie niewielkiej, ale wiernie oddanej grupy klientów młodej marki odzieżowej. Klientów nawet na kilku kontynentach, dzięki sprzedaży on-line.

Projektantka, smukła blondynka, obok modelek pozuje do swoich lookbooków. Jest chodzącą reklamą szytych przez siebie od dwóch lat ubrań. Celowo używam słowa: “szytych”. Koncept jest super – moda wykonana z dawnej pościeli. Stare kołdry i obrusy zamienione w bluzy z kapturami lub luzackie spodnie. Bravo!
Moje wątpliwości budzi jednak czytaj dalej