Październik 31 2011

Po powrocie z Łodzi

Fashion Week odbył się po raz piąty. Mój zaś czwarty. Za każdym razem przyjeżdżałam do Łodzi w innej roli. Najpierw jako wolny strzelec/stylistka, udzielałam się głównie towarzysko. Z mojego pierwszego Fashion Weeku zapamietałam pokazy Ani Kuczyńskiej i Konrada Parola. Były zdecydowanie najciekawsze. Rok temu reprezentowałam tytuł PANI. Ze względu na fatalną organizację imprezy, nie wpuszczono mnie na pokaz Monnari. Na łamach miesięcznika napisałam, co myślę o błędach organizatorów. Pół roku temu wiedziałam już, że będę pracować w ELLE, ale nie mogłam o tym mówić. Siedziałam więc cicho w drugim rzędzie i starałam się zapamiętać jak najwięcej. To wtedy Zuo Corp zalśniło jako wschodząca gwiazda. Spodobał się pokaz Bohoboco. Zachwycił Konrad Parol. Ani Kuczyńskiej zabrakło. Dzisiaj wróciłam do domu po czwartym moim pobycie na łódzkim tygodniu mody. Tym razem pojechałam tam jako szefowa mody w ELLE, które jest oficjalnym partnerem tej imprezy. Miałam wspaniałe warunki do pracy, starałam się zobaczyć wszystkie pokazy. Nadszedł czas, by nie pisać o organizacji imprezy, czy bujnym życiu towarzyskim, które wciąż pozostaje jej dużym atutem. Pora pokusić się o próbę zdefiniowania stylu polskiej mody. czytaj dalej


Październik 28 2011

Kirkwood w Poznaniu

Nicholas Kirkwood rozdaje autografy po spotkaniu na Art&Fashion Festival w Poznaniu

W ubiegły piątek w Poznaniu, podczas znakomitego Art&Fashion Festival, gościem specjalnym był Nicholas Kirkwood, wybitny projektant butów, od września zeszłego roku dyrektor kreatywny marki Pollini.

Tak jak buty Louboutina poznacie po czerwonej podeszwie, tak obuwie Kirkwooda charakteryzuje specyficznie podcięta, wyrzeźbiona podeszwa w formie niekompletnej platformy. Imię Brytyjczyka rozsławiła na polskich salonach Gosia Baczyńska, sprzedając jego projekty w swoim warszawskim butiku na Floriańskiej 6.

Poznańskie spotkanie z Nicholasem zorganizowano w charakterze panelu. Prowadził go Piotr Zachara, redaktor naczelny magazynu InStyle, który przez godzinę rozmawiał z projektantem, potem na kwadrans przekazał mikrofon widzom. Poniżej cytuję najciekawsze pytania i wypowiedzi Kirkwooda, który okazał się być niezwykle sympatycznym, uważnym rozmówcą. Aż chciało się go słuchać. czytaj dalej


Październik 22 2011

Antwerpia cz. 3

Głównym powodem, dla którego wybrałam się do Antwerpii jest moje uwielbienie dla dwójki belgijskich projektantów. Dries Van Noten i Ann Demeulemeester mają tam swoje sklepy, ona jedyny w Europie, Dries do niedawna też, choć teraz ma też efektowne salony w Paryżu. Ponieważ po raz pierwszy byłam w Antwerpii z 10 lat temu, nadszedł czas na ponowną wizytę w mieście, gdzie w secondhandach, za kilkadziesiąt Euro upolować można skarby od wyżej wymienionych. czytaj dalej


Październik 18 2011

Antwerpia cz. 2

Muszę przyznać, że szłam na tę wystawę z poczucia obowiązku. Walter Van Beirendonck nie należy do moich ukochanych projektantów. Przepraszam. Nie należał. Jeśli interesujecie się modą a w jakimś zachodnim mieście jest akurat wystawa zorganizowana w szanującym się muzeum i poświęcona jej – idźcie na nią koniecznie! Skoro ktoś zasługuje na prezentację jego prac w muzeum, z pewnością jest tam nie bez powodu. Nie bez powodu Walter ma swoją wystawę w słynnym Muzeum Mody w Antwerpii. czytaj dalej


Październik 12 2011

Antwerpia cz. 1

Ostatni weekend spędziłam w mieście moich ukochanych belgijskich projektantów. Najciekawsza była wystawa w  słynnym Muzeum Mody (które mieści się tuż obok sklepu Driesa van Notena). Jest tam Walter, o którym więcej w następnym wpisie i mała, darmowa prezentacja prac absolwenta antwerpskiej Akademii Sztuk Pięknych. Równie cenionej co legendarna szóstka jej absolwentów, których tutaj, to znaczy na tym blogu chyba nikomu przedstawiać nie muszę. czytaj dalej


Październik 2 2011

Udana sesja do katalogu

Moja ulubiona stylizacja w katalogu

Laura Guidi to polska marka. Dlaczego Polacy nazywaja firmy w obcych językach? Czy wszyscy planują zagraniczną ekspansję? To byłoby jedyne wytłumaczenie dla wszechobecnych nazw typu Gino Rossi, Reserved, Simple, Lobster, Hexe Line, Rage Age, Lilou, LaMania… By wymienić zaldwie kilka. Nie chodzi o to, by nazywać markę “Bolek i Lolek”, choć to by była chyba całkiem fajna nazwa. Skoro jednak obcokrajowcy potrafią wymówić słowa “między nami”, umawiając się na spotkanie w kultowej kawiarni, prawdopodobnie więcej polskich słów można wykorzystać w nazwach marek odzieżowych. Chyba, że stoją za tym nasze rodzime kompleksy i wszyscy producenci odzieży udają zagraniczniaków, nie wierząc w zaufanie Polek do rodzimego wzornictwa. Marzy mi się, by powstała marka z polską nazwą i sukcesem światowym. No, ale ostatnio usłyszałam od przełożonej, że jestem naiwna, więc może dosyć tych marzeń. Wracam do tematu. czytaj dalej