Garderoba Zienia JEST praktyczna

Na pierwszym piętrze butiku Zienia na ul. Mokotowskiej 57 w Warszawie znajduje się apartament pokazowy, czyli miejsce, gdzie Maciej Zień prezentuje swoje możliwości w zakresie projektowania wnętrz. Jest to kompletnie urządzone mieszkanie, w którym mi osobiście najbardziej podobają się kaloryfery, ale w pierwszej kolejności kupię zapewne którąś z wyrafinowanych świec zapachowych. Jest taka jedna, której zapach kojarzy mi się z Paryżem, a mojej przyjaciółce – z erotyką. W jej składzie ponoć są nuty zapachowe spermy.

Mijając salon i sypialnię wchodzi się do przytulnej garderoby, w której wszystkie półki i szuflady obite są imitacją zamszu – jak w pierwszej chwili pomyślałam – zdobionego dekoracyjnie metalowymi połyskliwymi nitami. Maciej Zień wie, że jego klientki to sroczki, garderoba zadowoli zatem każdą z nich. Czy ucieszy jednak porządnisie? Pierwsze pytanie, które zadałam (niestety nie w duchu, wciąż pracuję nad dyplomacją) to wypowiedziane z lekkim powątpiewaniem: “jak to się czyści?”

To moje ulubione pytanie. Mam bardzo praktyczne podejście do mody. Kupiłam kiedyś drogi top od jednego z naszych projektantów, który niestety już po pierwszym praniu był do wyrzucenia. Pytanie to zadałam kiedyś duetowi Paprocki&Brzozowski, kiedy pokazywali mi swoją pierwszą, chyba nawet dyplomową kolekcję wykonaną ze szkła. Pytanie to stawiam zawsze, kupując cokolwiek i lubię wiedzieć, jak mogę dbać o moje rzeczy. Garderoba z zamszu? – zastanowiłam się, wyobrażając sobie ten kurz, który normalnie ścieram z półek szaf, który przecież zalegałby w nawet najbardziej luksusowych kątach. I tu wyszła na jaw moja niewiedza! Garderoba w butiku Zień Home nie jest z zamszu, co pewnie każdy znawca dizajnu natychmiast by zauważył. Wykonana jest z materiału tapicerskiego o nazwie alcantara.

Zapraszasz pana, który przyjeżdża i to czyści-  poinformował mnie Maciej Zień. Ja czyszczę sama – dodała moją przyjaciółka – mam kanapę z alcantary i wszystko schodzi z niej idealnie, wystarczy szmatka i woda. Na marginesie: uwielbiam, kiedy moje życiowe rozmowy przypominają te z reklam telewizyjnych.

Wiem, że przyjaciółka wydała na kanapę dużo więcej niż ja na moją z Ikei. Garderoba w wersji pokazowej kosztuje ok. 90 000 zł, ze względu na liczne nity, okucia, lustra i dodatkowe walizki. To propozycja dla bogaczy. W końcu klientki Zienia do biednych nie należą. Pomysł jest inspirujący. Zamawiając u Zienia meble garderoby, można zdecydować o każdym szczególe wykończenia. Od razu zaczęłam wyobrażać sobie własną. Czarna? Pasowałaby do mojej torebki od Givenchy. Może różowa?


Skomentuj