Pokaz Ossolińskiego w hotelu Bristol

pokazy mody video

Kobieta bywa ozdobą mężczyzny i taką też rolę pełnią u Ossolińskiego nieliczne modelki. Być może ich suknie są wyrazem hołdu dla muzy projektanta, Grażyny Szapołowskiej, zawsze obecnej na jego prezentacjach. W piątek Tomasz pokazał zaledwie cztery damskie kreacje. Jest w nich zarówno prostota i elegancja, które kojarzą się z epoką lat 30., jak lekkość i nowoczesność, której nierzadko brakuje innym współczesnym sukienkom szytym z przeznaczeniem na czerwony dywan. Jedna z zaprezentowanych sukni, w odcieniu głębokiej malinowej czerwieni, ma tak wyrafinowany wykrój dekoltu na plecach, że aż serce boli na myśl, że nie można u Ossolińskiego kupować damskich ubrań.

Można kupować męskie, a projektant po raz kolejny udowodnił, że potrafi uszyć wszystko. Garnitur z każdą ilością guzików (przyszytych w jednym lub dwóch rzędach, nawet na kilka sposobów). Spodnie długie, szerokie (niemal piżamowe, gdyby nie dyskretnie zaprasowane fałdy z przodu przy pasku), umiarkowanie szerokie, obcisłe, a nawet krótkie. Marynarki długie, do bioder i przykrótkie. Dopasowane bardziej lub mniej. Garnitury zarówno prostsze w kroju, z gładkich tkanin, jak i trochę nawiązujące do estetyki lat 60., kraciaste, z nieco przykrótkimi nogawkami. Oraz niezwykłe, jak ten w stylu lat 20., otwierający pokaz, biało-czarny z długą marynarką i bardzo szerokimi spodniami.

Uwaga! Zestaw w odcieniu bladego różu – koszula z tkaniny lekkiej jak mgiełka i do tego spodnie z prostymi nogawkami, zainteresuje być może nawet kobiety, które lubią ubierać się po męsku.

Wiosenna kolekcja Ossolińskiego, choć prezentuje wszelakie możliwości, jakimi dysponują jego krawcy, stanowi nie lada wyzwanie dla kogoś, kto próbowałby zdefiniować styl projektanta. Tomasz wielokrotnie już udowadniał, że potrafi uszyć każdy fason garnituru, że ma świetny gust, że pracują dla niego najprzystojniesi modele, a na widowni zasiada wierna, znakomita publiczność. Nawet jeśli udało mu się w tym sezonie po raz kolejny nas zaskoczyć i namówić do współpracy znakomitego kompozytora Daniela Blooma, który wystąpił jako model w sesji zdjęciowej i w video promującym najnowszą kolekcję, Ossoliński wciąż, jako projektant, pozostaje tajemnicą.

Co tak na prawdę jemu się podoba? Jaką sylwetkę wybiera? Co uznaje za najpiękniejsze dzisiaj? Co rekomenduje na jutro? Nadal lubi kraciaste tkaniny. To wszystko, czego można być pewnym po ostatnim pokazie. Być może zamęt spowodowany otwarciem nowego atelier (które mieści się w luksusowym hotelu i było pretekstem do zorganizowania tam piątkowego pokazu) tak rozkojarzył Ossolińskiego, że zapomniał on powiedzieć nam coś więcej od siebie.

To dobrze. Gratulując sukcesu, z utęsknieniem można czekać na następny pokaz. Oby odbył się on niebawem!

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *