Perfumy Szulca w Galilu

perfumy projektanci mody
Perfumy Michała Szulca

Kiedy ostatnio, pachnąc moim ulubionym zapachem Serge’a Lutensa usłyszałam pytanie: “czy to te nowe perfumy Szulca?” pomyślałam, że porównanie do mistrza wśród nosów jest najlepszym komplementem dla polskiego projektanta. Jego perfumy od 6 września sprzedawane są w najbardziej selektywnej perfumerii, Galilu.

Nazywają się SALE. Projektant pracował nad nimi razem z żoną. Sam sfinansował produkcję, sam wymyślił zapach, który stworzony został przez francuskiego nosa. Wyprodukował zaledwie 1000 buteleczek, które kosztują po 150 zł. Nie będzie ich już więcej. SALE 01 to edycja limitowana, a ich autor nie jest jeszcze gotowy, jak przyznał, na rozmyślanie o numerze 02.

“Stworzenie perfum, ich zapach, to coś najbardziej osobistego ze wszystkiego, co wyszło spod mojej ręki”, przyznał Michał Szulc. “Czas realizacji pomysłu trwał prawie rok. Najpierw szukałem producenta, który z kolei polecił mi nosa, we Francji. Napisałem esej o tym, jak wyobrażam sobie ten zapach, jaka jest moja moda, załączyłem do tego zdjęcia projektowanych przeze mnie ubrań. W odpowiedzi otrzymałem wyselekcjonowane przez nosa próbki składnikow, około 50, z których wybrałem te, które mi najbardziej odpowiadały. Gdy przyszła próbka zapachu od razu wiedziałem, że to jest to. Nie trzeba było go udoskonalać.”

Michał Szulc w Galilu

Pionier Szulc jest aboslutnie inspirujący. Tak naprawdę każdy mógłby samodzielnie wyprodukować krótką serię prefum, ale jemu starczyło odwagi. Zaraz po nim swoje perfumy zaprezentowali także Mariusz Brzozowski i Marcin Paprocki, które stworzyli jednak we współpracy z firmą kosmetyczną Fridge. Szulc zrobił wszystko sam. Potrzeba do tego sporo gotówki, równowartosć 1/3 malutkiej kawalerki w Warszawie. Jednak jeśli ktoś nią dysponuje, ma dobry gust i chciałby rozwijać swoją pasję w dziedzinie perfumiarstwa – może zrobić tak jak projektant, który przez internet znalazł producentów swoich perfum. Jak sam przyznał, w świat zapachów wkroczył bez żadnego przygotowania, bez zaplecza technicznego, niemal po omacku, jednak przygoda okazała się być dla niego niezwykle fascynująca.

Dla mnie fascynujące jest to, że marża projektanta jest minimalna, że zależy mu jedynie na tym, by jego zapach był dostępny dla każdego, kto o nim zamarzy. Choć sprzedawany wśród najdroższych perfum w Warszawie (dostępny jest także na stronie projektanta), wcale nie przegrywa w rywalizacji. Podoba się równie mocno. Ba! Mylony jest nawet z Lutensem, czego tak naprawdę nie mogę darować mojemu koledze, który się jednak nie poznał na perfumach od Francuza, ale to już zupełnie inna historia.

 

 

 

5 thoughts on “Perfumy Szulca w Galilu”

  1. O zapachu czytam już w kilku miejscach i od samego początku mnie zaciekawił, ale… dziwi mnie, że do tej pory nigdzie (w żadnym z artykułów na temat premiery powyższych perfum – dopiero teraz, w liku do strony MS widzę skład zapachowy) nie znalazłam informacji dotyczącej nut zapachowych. Zwykle premiera zapachu łączy się z ich zdradzeniem albo chociaż określeniem stylu (np. słodki). Mam wrażenie, że do tej pory, w artykułach, wszyscy opierają się na nazwisku – “dobre, bo Szulca”. Chciałabym, żeby mój nos miał okazję stwierdzić, czy można uogólnić takie twierdzenie 😉

    1. Dzieki za komentarz, to rzeczywiście niedopatrzenie!
      Anna Perfuma z Galilu o zapachu Szulca mówi tak: “esencjonalny, głęboki zmysłowy, tajemniczy. Składniki: ambra, różowy pieprz, róża, drzewo wenge. Mozna go okrteslić jako zapach drzewny, korzenny, przyprawowy. Początkowa faza jest zimna, metaliczna, później nuta miodu daje ciepło i cudowne otulenie. Najbardziej podoba mi się to, że zapach ten zostawia wiele miejsca na interpretacje, nie jest oczywisty.”
      Ze swojej strony dodam, że nie piszę o tych perfumach: “dobre, bo Szulca”. Piszę o nich, bo Szulc je wyprodukował, bo selektywna perfumeria zdecydowała się je sprzedawać. To moim zdaniem ciekawa informacja. Urodę zapachu każdy oceni subiektywnie i są tacy, którym może się on także nie spodobać.

      1. Dziękuję za cytat – to pierwsze miejsce, gdzie mowa o tych perfumach i jest o tym wzmianka i przekierowanie do strony, gdzie o samym zapachu mowa. 🙂

  2. Zastanawiam się z którym Lutensem został pomylony ten zapach 🙂 Lutensy znam wszystkie i z żadnym mi się nie kojarzy. Dla mnie zapach Michała Szulca ‘mocno przypomina’ zapachy Comme des Garcons…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *