Sekretne Ogrody Bossa

pokazy mody

Łukasz Jemioł zapytał mnie harcując na parkiecie, czy kiedykolwiek tańczyłam po pokazie mody? Zdarzało się to nie raz. Jednak wiele się u nas zmieniło i wczorajsza impreza Bossa była przykładem zarówno, jak to kiedyś bywało, jak również, jak to mogłoby bywać w przyszłości. Ale po kolei.

Na zaproszeniu napisano “party” i głównym celem była zabawa, przy okazji prezentacja kolekcji. Na przybyłych nie oczekiwali paparazzi i to przypominało stare dobre czasy, gdy przychodziło się na imprezy, siadało na wolnych miejscach, bez zagrożenia oślepieniem błyskiem fleszy, niezbitym dowodem obecności w pobliżu ważnego celebryty. Wczoraj na Bossie nie było czerwonego dywanu i zbyt wielu, znanych z pierwszych stron postaci. Mimo to, relacja z tej imprezy ukaże się w każdym szanującym się magazynie z modą. Bo o modę i środowisko mody tym razem przede wszystkim chodziło. Niekoniecznie lans.

Przydzielono nam na wejściu karteczki z informacją, w którym rzędzie mamy siedzieć i to jest przykład, jak to bywać by mogło. Zanim jednak zgromadzeni goście mogli obejrzeć prezentację kolekcji, przez półtorej godziny sączyli drinki w przeźroczystym namiocie. Jego transparentność miała zasadnicze znaczenie dla charakteru imprezy. Wyścielony czarnym dywanem, ozdobiony białymi liliami stojącymi gdzieniegdzie na samotnych czarnych stolikach i zapewniający komfortowy wypoczynek, dzięki rozłożystym czarnym fotelom rozstawionym po kątach – namiot z foli zyskał niebagatelną przestrzeń, bo jego otoczenie, czyli liczne drzewa rozświetlono nieprzyzwoicie silnym światłem. Czysta zieleń stanowiła bogatą dekorację.

Oczekiwanie na pokaz z drinkiem w ręku przy barze jest znacznie milsze niż zasiadanie samotnie na krzesełku przez półtorej godziny, jak to bywa zawyczaj (warszawskie pokazy opoźniają się już conajmniej godzinę, na co wciąż narzekają liczni punktualni). Gdy nadszedł czas, folie namiotu rozstąpiły się, a przybyli mogli zająć miejsca na widowni. Czy to niemiecki rodowód Bossa, czy rzeczywiście dobra organizacja sprawiły, że czynność ta stanowiła przyjemność. Każdy mógł usiąść, nikt nie stał, a na zebranych oczekiwały nie tylko czarne poduszki na czarnych ławach okrytych tkaniną, także czarne szaliki, bo pokaz miał miejsce na świeżym powietrzu.

Jego główną dekoracją były wspomniane ostentacyjnie oświetlone drzewa, których zieleń współgrała z firmową czernią marki odzieżowej. Głównym punktem kompozycji scenografii okazała się stara fontanna, chyba z lat 50. (albo w tym stylu), która działała, a wylewająca się z niej woda tworzyła lśniące tarcze wokół widowni i wzdłuż wybiegu, który również lśniący, czarny i niezbyt długi sugerował, że Boss nie zanudzi nas swoją prezentacją.

Prezentacja była krótka i na temat. Pokazano modele z linii Boss Black, które są już w sklepach, a styliści widzeli je w lookbookach przynajmniej pół roku temu. Po pokazie usłyszałam zarzuty, “to tylko konfekcja”. Nie wiem, czego spodziewali się moi rozmówcy. Boss to konfekcja. Doskonale uszyte, świetnie zaprojektowane, nowoczesne, nawet z polskiej perspektywy luksusowe ubrania do noszenia na co dzień. I o to chodzi. Daj Boże, żeby tak starannie przygotowywano kolekcje polskich firm odzieżowych. Najbardziej podobały mi się zestawy męskie, z kurtkami, szalikami, o dziennym charakterze. Tak ubranych mężczyzn mogłabym mijać na warszawskich ulicach.

Po pokazie zaczęły się tańce. Być może, przyzwyczajeni do obecności paparazzich zazwyczaj także na parkiecie, ludzie tym razem mogli się nareszcie wyluzować. Zabawa była niezła. Taka, jak to powinno bywać. Organizacja imprezy doskonała, rozmach i zarazem elegancja – imponujące. Kolekcja mnie nie rozczarowała, bo nie spodziewałam się niczego innego. Poczułam się miło przyjęta i fajnie spędziłam czas. Chyba o to Bossowi chodziło.

Tak sobie pisze Boss Boss, a tymczasem linii w marce jest kilka i czasami łatwo się pomylić. Jest na przykład Hugo, ale nie jest to już Hugo Boss… Jest jeszcze kilka innych. Gdyby pojawiły się w tym poście błędy z pewnością zauważy je Paulina Grabara, która reprezentuje niemiecką markę w Polsce i  była wczoraj naszą gospodynią. Paulina, za ewentualne błędy w nazewnictwie poszczególnych linii bardzo przepraszam. Na usprawiedliwienie przypomnę, że obiecałaś mi szkolenie w tym zakresie. Spóźnione, ale jednak. Pamiętasz?

IMG_1888

 

3 thoughts on “Sekretne Ogrody Bossa”

  1. Pani Alicjo, ‘rozłożyste’ pisze się przez ‘ż’. Pisze to, zanim ktoś zacznie się czepiać. Nie musi Pani publikować tego komentarza 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *