Po powrocie z Łodzi

pokazy mody projektanci mody

Fashion Week odbył się po raz piąty. Mój zaś czwarty. Za każdym razem przyjeżdżałam do Łodzi w innej roli. Najpierw jako wolny strzelec/stylistka, udzielałam się głównie towarzysko. Z mojego pierwszego Fashion Weeku zapamietałam pokazy Ani Kuczyńskiej i Konrada Parola. Były zdecydowanie najciekawsze. Rok temu reprezentowałam tytuł PANI. Ze względu na fatalną organizację imprezy, nie wpuszczono mnie na pokaz Monnari. Na łamach miesięcznika napisałam, co myślę o błędach organizatorów. Pół roku temu wiedziałam już, że będę pracować w ELLE, ale nie mogłam o tym mówić. Siedziałam więc cicho w drugim rzędzie i starałam się zapamiętać jak najwięcej. To wtedy Zuo Corp zalśniło jako wschodząca gwiazda. Spodobał się pokaz Bohoboco. Zachwycił Konrad Parol. Ani Kuczyńskiej zabrakło. Dzisiaj wróciłam do domu po czwartym moim pobycie na łódzkim tygodniu mody. Tym razem pojechałam tam jako szefowa mody w ELLE, które jest oficjalnym partnerem tej imprezy. Miałam wspaniałe warunki do pracy, starałam się zobaczyć wszystkie pokazy. Nadszedł czas, by nie pisać o organizacji imprezy, czy bujnym życiu towarzyskim, które wciąż pozostaje jej dużym atutem. Pora pokusić się o próbę zdefiniowania stylu polskiej mody.

Kolekcje pokazane w Łodzi przypominają nasze blokowiska, które przecież w przewrotny sposób wpływają na nasze wyczucie piękna. Otoczeni ich ponurą architekturą dopatrujemy się w nich piękna. Albo w prześwicie nieba pomiędzy dachami burych wieżowców. Inspiruje nas zastygły śnieg zbrudzony czernią osadów spalin. W wolnej chwili wyjeżdżamy nad Bałtyk, by odetchnąć zapatrzeni w jego nostalgiczny krajobraz. Nie chcąc przyciągać wzroku agresywnych mieszkańców biednych okolic, ubieramy się niepozornie. Ukrywamy swoją seksualność. Nie wiemy, co to luksus i bogactwo. To czuję patrząc na polską modę.

MMC wybiera tkaninę w cekiny, która przypominają zbrudzony śnieg w zaspach przy ulicach. Michał Szulc zachwyca się nostalgią Bałtyku. Większość projektantów okrywa sylwetkę nie eksponując jej kształtów. Nie ma znaczenia, jaki rozmiar mogłaby mieć ich modelka. Ubrania zwykle są dość obszerne, szyte z gładkich, podobnych do siebie tkanin. Niemal w każdej kolekcji przewijają się kolory naszych miast: biel, czerń, szarość i beż. W tym sezonie rozweselone pomarańczem, (wprowadzanym na tkaniny jak w efekcie ręcznego farbowania), rozmleczoną miętą i żółcieniem. Niemal w każdej kolekcji jest asymetria, spódnice krótsze z przodu, dłuższe z tyłu. W każdej pojawia się przeźroczystość. Często niestety także wyraźny brak zachwytu – projektanta nad swoim dziełem. Nie czuje się poszukiwania piękna. Nie czuje się potrzeby estetyzowania, upiększania, rozważań nad seksualnością i zmysłowością człowieka.

Trudna jest ta nasza polska moda. W bólu uczę się ją kochać.

Pomogło mi w tym sezonie Tatuum. Firma zaprezentowała kolekcję Unique, która jest wspaniałym podsumowaniem tego, co zazwyczaj oglądam na naszym Fashion Weeku. Tyle, że w dużo lepszym, komercyjnym wydaniu. Nagle zwykłe, świetnie znajome, lekko asymetryczne, uszyte z jasnych płacht materiału sukienki, zyskały estetyczną kompozycję formy i wpisały się w linię bliższą mojej, subiektywnej oczywiście definicji piękna. Kolekcja składała się różnorodnych, jak najbardziej handlowych propozycji, zaskakujących ciekawymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Tatuum Unique to największa niespodzianka minionych czterech dni.

Moim faworytem jest Wojtek Piotr Onak i jego nowa marka Polygon. Moda męska, do noszenia, w wydaniu seksi! Moda, która pozwala wyobrazić ją sobie na zwykłych chłopakach, zyskujących dzięki niej atrakcyjność. Będzie się dobrze sprzedawała.

Wzruszył mnie pokaz Joanny Klimas, która nareszcie przestała udowaniać, że jest kreatywna (o czym przecież wiemy) i pokazała kolekcję absolutnie w duchu swoich pierwszych prac, sprzed kilkunastu lat. Podobały mi się wszystkie, w większości kolorowe plisowane sukienki i bluzki ze spódnicami, nieliczne płaszczyki, czy nawet biała bluzka i granatowa spódnica, ładne w formie, nowoczesne, w duchu lat 90., kiedy Joanna zaczynała i wtedy jej moda na naszym podwórku była awangardą. Dzisiaj staje się klasyką.

Podobał mi się pokaz chłopaka, który nazywa się Piotr Drzał. Lekko, kolorowo, sportowo, do noszenia. Mam wrażenie, że jeszcze o nim usłyszymy.

Niestety bardzo brakowało mi pokazu Konrada Parola. Nie wiem, czemu go nie było. Martwi mnie ta tendencja. Najpierw zrezygnowała Ania Kuczyńska, teraz nie było jego. Najlepsi wycofują się z Fashion Weeku? Mam nadzieję, że to przypadek, że szybko wrócą, a za nimi dołączą do gorna prezentujących swoje prace wszyscy pozostali. Że coraz większe nazwiska będą zasilać nasz tydzień mody. Że po powrocie do Warszawy, nie będziemy li tylko leczyć poimprezowego kaca, ale przede wszystkim zachwycać się polską modą.

Zapytałam Janusza Noniewicza, z którym uwielbiam wymieniać się opiniami, czy wie, jaka jest ta nasza polska moda? Wiadomo, jaka jest belgijska, włoska… Odpowiedział, że wie jaka jest dzisiaj. I wie, jaka będzie jutro. Jest kierownikiem katedry mody w warszawskiej ASP. Bardzo na niego liczę. I na wszystkich młodych, nowych, takich jak Onak, którzy mają szansę podróżować i zbierać doświadczenie na świecie, uczyć się od najlepszych, a potem wracają i zakładają marki tutaj. On założył swoją w Tarnowie i choć planuje zdobyć Londyn, będzie to robił z Tarnowa właśnie, niemal chełpiąc się tym, skąd pochodzi. To lubię! Czekam na więcej młodych po zagranicznych szkołach, jak Michael Hekmat z Blessusa. Czekam na młodych po stażach u obcych projektantów, jak Łucja Wojtala, która terminowała u Galliano. Czekam na Wasz entuzjazm, profesjonalne podejście, na to, że będziecie przygotowywać kolekcje w pełnej rozmiarówce, tak, by właściciele butików nie narzekali na Wasze nieprzygotowanie biznesowe i brak świadomości rynku. Wyczuwam ferment w polskiej modzie. Mam nadzieję, że rzeczywiście nadchodzi.

Fashion Week się zmienia. OFFy niegdyś organizowano w zaczarowanych miejscach, w scenografii i świetle stanowiących niezwykłe tło dla prezentowanych kolekcji. Ze względu na groźbę zawalenia się malowniczych budynków, w których miały miejsce, przeniesiono je do hali showroomów. Teraz, w świetle jarzeniówek, w otoczeniu licznych reklam sponsorów i hałasie dobiegającym z pobliskich stoisk, kolekcje musiały reprezentować znacznie wyższy, niż dotychcasz poziom, by zyskać aprobatę. Znowu zatęskniłam za Konradem Parolem. Za starą elektrownią, w której pokazywał swoje prace. To już nie wróci. Publikuję więc video z jego pokazu sprzed pół roku. Takich wrażeń niestety zabrakło podczas minionych kilku dni.

PS. Czy ktoś wie, jakie jest kryterium wyboru, czy kandydat prezentuje się na OFFie, czy w Aleji Projektantów? Pytałam kogoś z rady programowej FW i nie uzyskałam odpowiedzi.

PS. 2 Piotr Zachara skrytykował modelki w ubiegłym sezonie. Warto było. Teraz dużo lepsze dziewczyny prezentowały polską modę. Bravo Piotr!

 

Konrad Parol finał pokazu FW Poland maj 2011

12 thoughts on “Po powrocie z Łodzi”

  1. Bardzo cenię sobie Pani opinie i brak gwiazdorstwa w ocenianiu. Niestety nie udało mi się zobaczyć pokazu Tatuum, o którym Pani pisze i teraz szczerze żałuję…i również brakuje mi takich przeżyć jak z zeszłego pokazu Parola, którego glany ze szpilkami zwaliły mnie z nóg:)
    Osobiście ciężko mi oceniać polską modę, bo zawsze czekam na coś absolutnie świeżego i zachwycającego i tak podsumowując, chyba jednak niedzielne pokazy, w tym najmocniej Blessus zakorzenią się tym razem w mojej głowie:))pozdrawiam serdecznie

  2. Bardzo żałuję, że nie było mnie na tym FW – miałam przyjemność uczestniczyć tylko w poprzedniej, majowej edycji…a to dużo za mało, by wypowiedzieć się na temat imprezy jako całości, a nie jednej jej części.
    Jeśli chodzi o OFF/AP – rozmawiałam z kilkoma projektantami na ten temat, z tego, co zrozumiałam, to oni sami wybierają, do jakiej części się zgłaszają. Bardziej “awangardowi” (nie podoba mi się to słowo, ale w tej chwili nie przychodzi mi do głowy lepsze określenie, “alternatywni” brzmi jeszcze gorzej) i “młode talenty” zwykle – OFF. Na pewno są też kwestie finansowe – na stronie FW znalazłam informację odnośnie zgłoszeń na FW, cytuję – “Kolekcja powinna składać się minimalnie z 30 sylwetek, a maksymalnie z 45.” (odnośnie AP), natomiast o OFF – “Ilość sylwetek: kolekcja męska lub damska: do 14, kolekcja mieszana: do 20 sylwetek.” Dla wielu młodych twórców stworzenie aż tylu ubrań pewnie jest dość trudne…

    1. stworzenie kilkunastu modeli na pokaz to chyba minimum, żeby w ogóle myśleć o prezentacji. pokazy Off, choćby Jarosława Ewerta czy Joanny Paradeckiej (w nich widać było dbałość o wykończenie szwów po lewej stronie nawet po stronie prawej; oboje korzystają z surowców wtórnych, czyli z dobrze przez kogoś wcześniej rozpoczętej pracy) dają niewiele pojęcia o możliwościach intelektualnych twórcy. jest zachęta, to wszystko. kolekcje są za małe.

      proszę, na przyszłość, kolekcja 14 modeli powinna zostać bsolutnym minimum. ktokolwiek nie czuje się na siłach uszyć kolekcji 16-elementowej w ciągu prawie pół roku — ten nie powiniem startować w konkursie na odkrycie sezonu.

  3. Wielka szkoda, że organizatorzy nie dopracowali wszystkich szczegółów. Goście zaproszeni m.in przez Łukasza Jemioła nie wpuszczeni na pokazy.

    Wielka szkoda, że fashion week był bez Kuczyńskiej i Parola.
    Zdecydowanie podnosili poziom.

    Nie rozumiem również doboru projektantów do OFF-u i Alei Projektantów – NENUKKO, BLESSUS, BOHOBOCO w DESIGNER AVENUE tuż obok Paprocki%Brzozowski, MMC, KLIMAS i Jemioła ? to chyba kpina. na miejscu projektantów z wieloletnim dorobkiem dla zasady nie zrobiłabym pokazu w Łodzi. to dyskredytowanie ich wieloletniej pracy i pozycji na rynku.

  4. Moda, którą próbuje się kochać “w bólu” zwyczajnie nie zasługuje na “kohanie” – przy natłoku marek na rynku albo coś jest dobre albo nie. Z drugiej strony lepiej szczerze odwoływać się do rzeczywistości nas otaczającej i czerpać z naszych doświadczeń, estetyki w której żyjemy- niż udawać kogoś innego.
    Jakoś Szwedzi nie płaczą, że ich moda jest przybrudzona i do bólu minimalistyczna, a Niemcy nie utyskują, że ich projektanci są bardzo konserwatywni i wracają ciągle do żelaznej klasyki…
    Co kraj to moda- gorzej jeżeli- tak jak Pani pisze- moda nie jest wyrazista- trudno odróżnić kolekcję jedną od drugiej, bo powtarzają się ciągle te same schematy sylwetki luźnej, workowatej itd… Moim zdaniem to lenistwo projektantów- dopasowane, podkreślające sylwetkę kształty wymagają konstrukcji jednego modelu nawet całymi dniami- a hektar tkaniny łatwo przymarszczyć, wyciąć dziurę na głowę i nazwać sukienką koktailową (obowiązkowo z kontrastowym zamkiem na wierzchu)…

    1. Prawda, na zamki prężnie wygięte w łuk, usytuowane na plecach źle dopasowanych sukienek, “awangardowo” wszyte z wyeksponowaniem czarnych tasiemek im towarzyszacych – sama już nie mogłam patrzeć…

    2. nasza moda jest taka jaki jest nasz kraj — w ogromnej większości tymczasowa. okrutne (szczególnie z pierwszego rzędu, choć nie siedziałam tam zbyt często, jedynie kiedy sala świeciła pustkami, nietrudno nawet domyślić sie dlaczego) niedociągnięcia w jakości wykonania prezentowanych kolekcji lub najmarniejsze jakie w życiu oglądałam surowce sprawiały, że dziękowałam po raz kolejny bóstwom najróżniejszym za zachowanie mnie w bezpiecznej odległości od kraju moich przodków 😉

      dobrze że Bałtyk a nie wielbłądy w Egipcie. Dobrze że przybrudzone cekiny a nie wypolerowane jak u Prady, bo inne jest nasze słońce, dlaczego nie powinniśmy pokazać że właśnie tak to u nas wygląda? problem w tym, że marna jakość wywołuje najbardziej piorunujące wrażenie. kolekcje uszyte po ludzku, w zgodzie z rzemiosłem na choćby średnio zaawansowanym poziomie były nieliczne, nie wiem czy nie starczyłoby mi palców do ich zliczenia.

      bardzo bym chciała zobaczyć któregoś dnia Polskę w wydaniu choćby europejskim , jeżeli nie po prostu globalnym(niezmiernie cieszę sie z otwacia domu towarowego z rzeczywiście znacząca modą w Warszawie, o którym dowiedziałam sie również u pani, bo gdzieżby indziej — wszyscy zajęci są pupą Dody lub czymś w tym rodzaju).

      bardzo się cieszę, w końcu, że odkryłam ten blog. pozwoli mi się pewnie martwić mniej.

      1. dzieki za dobre slowo. postaram sie nie zawiesc oczekiwan. teraz jestem na Camerimage, wiec troche wylaczona ze swiata mody, ale wracam jutro i napisze relacje z jutrzejszego pokazu Roberta Kupisza. Pozdrawiam cieplo 🙂

  5. Mało jest odważnych, żeby krytykować polskich projektantów, mało jest odważnych projektantów, żeby pracować nad własnym stylem. Tajemnicą Poliszynela jest, że część projektantów dostaje się na FW poza konkursem. Nie jest jawne o ile tak naprawde miejsc walcza projektaci zgłaszający się na FW. Sama znam kilku oryginalnych projektantów aplikujących, ale oczywiście spoza kręgu znajomych organizatorów i jury. Stąd brak szacunku do tej imprezy w części środowiska modowego, czasem im szkoda czasu, nerwów i pieniędzy – wolą robić swoje tam, gdzie ktoś szanuje ich czas i pracę. Oczywiście dostało się FW, ale to dotyczy także innych sfer takich jak media. Z braku pieniędzy wielu projektantów tworzy zachowawcze kolekcje, żeby po prostu móc je sprzedać, u nas albo się robi swoje, albo ma pieniądze, ewentualnie zostaje szycie sukienek ślubnych. Ciekawy artykuł, Pozdrawiam.

  6. Czekałam na coś świeżego – i mimo wszystko nie zawiodłam się! A jeśli chodzi o podział Off/DA wg organizatorów Off – to niszowi i jeszcze nieznani, DA – już cenieni twórcy. A według mnie Off – bardziej awangardowi, nie-dla-każdego, DA – bardziej mainstreamowo i nieco mniej oryginalnie (Off górą, ale i na DA pojawiły się perełki).

  7. Od jakiegoś czasu obserwuje i czytam relacje z Łodzi (osobisty udział pozostaje w na razie w sferze marzeń) i zauważyłam ten minimalizm oraz ograniczona paletę kolorystyczna. Możliwe, ze ta tendencja wzięłam sie z odpowiedzi na pozycje popularnych sieciowek i przepych na ulicy (w końcu wszystko musi być ozdobione wstazeczka, kokardka cekinami). Jeszcze niedawno zakup prostego t-shirtu w rozsądnej cenie graniczyl z cudem i możliwe, ze nasi młodzi projektanci odnaleźli nisze w postaci minimalistycznych ubrań.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *