Doda u Ani Kuczyńskiej

pokazy mody projektanci mody

Przepraszam, że tak poźno. Myślałam, że uda mi się załadować video z pokazu Ani Kuczyńskiej, które nagrałam w ubiegły piątek. Tymczasem się nie udało. Zdjęcia z pokazu opublikowano już dawno, więc zainteresowani widzieli, nawet więcej, niż zgromadzeni na nim widzowie.

Projektantka już po raz drugi zorganizowała pokaz w swoim butiku na Mokotowskiej. Poprzedni był w czerwcu, a więc było na tyle ciepło, że modelki mogły prezentować ubrania przed wejściem do sklepu, który przecież za żadne skarby nie pomieściłby wszystkich zgromadzonych gości. Tym razem, wiosenną kolekcję Ania zaprezentowała wewnątrz butiku, publiczność zebrana na ulicy nie mogła zbyt wiele zobaczyć. Witryny wąskie a gości przybyło wielu. Dlatego tak bardzo cieszyłam się z nagranego filmu. Jak ktoś nie widział, zobaczy na moim video – myślałam. I dzielnie stałam z moim iPhonem, nagrywając całą prezentację. Kolejne czarne, czasem białe i beżowe kreacje prezentowane były przez piękne modelki, które wychodziły zza karmelowej kotary, wiszącej na całej szerokości tylnej sciany sklepu. Każda pozowała najpierw na ruchomym, obrotowym podeście, a potem, doczekwaszy pełnego obrotu lub nie – ustawiała się bliżej witryn, z boku, robiąc miejsce dla kolejnych występujących.

Dziewczyny wszystkie wyglądały podobnie. Ubrania Kuczyńskiej są proste w kroju, nigdy nie opinają sylwetki, jedynie talia bywa zaznaczona, w tej kolekcji na przykład małymi baskinkami. Brak jest dekoltów, długości sięgają raczej poniżej kolan, paleta prosta: biel i czerń. Styl projektantki cechują prostota i minimalizm, które nigdy nie kojarzyły mi się z seksem. Do czasu, kiedy na podeście nie stanęła energetyczna blondyna, a szczególnie, gdy rozchyliła poły rozciętej na plecach czarnej jak sutanna sukienki, a oczom widzów, tych, którzy cokolwiek widzieli, nie ukazały się śliczne, jej nagie pośladki. Po których zresztą Dodę rozpoznałam. Nie to, żebym się im jakoś zazwyczaj przyglądała, ale nikt inny u nas pupy tak chętnie nie eksponuje, więc jak zobaczyłam pupę gołą, pomyślałam: “to musi być Doda”. Na wytłumaczenie napiszę, że zazwyczaj z trudem rozpoznaję modelki. Kiedyś byłam w kulisach pokazu Victora i Rolfa i ze wszystkich zgromadzonych tam top top ślicznotek rozpoznałam jedyną czarnoskórą – Alek Wek. Ciężko mi z tym, więc nie dokładajcie swojego oburzenia, proszę (dla mojej nieuważności w dziedzinie rozpoznawania modelek) o wybaczenie.

Rozpoznałam więc Dodę po ślicznej gołej pupie i zachowaniu rodem z witryn, które oglądałam kiedyś w różowej dzielnicy w Amsterdamie. Tam pozowały widzom prostytutki. Nagle niewinna prezentacja mody stała się dla mnie dwuznaczna moralnie i zaczęłam się zastanawiać, gdzie właściwie jest granica między stylowym pokazem, a czymś, co kojarzy się na przykład z estetyką masowo oglądanego programu telewizyjnego, który próbuje nas przekonać, że aby zostać modelką, należy pokazać się nago. Lub przynajmniej jak Doda obnażyć pośladki.

Mnie się ten pokaz bardzo podobał. Uważam, że kontrast pomiędzy światem Ani Kuczyńskiej a światem Doroty Rabczewskiej jest tak duży, (a kontrast w sztuce budzi największe emocje i chyba na nim opiera swój sukces większość dzieł, które przeszły do historii) że pojawienie się Dody w tym pokazie uznałam za świetny pomysł. Z pewnością zaskakujący. Taka na przykład Monika Brodka występująca u Kuczyńskiej byłaby nudna. Tak oczywista, że aż nudna. W żadnym wypadku nieinteresująca.

Jak to u nas w Polsce bywa, wiele osób zaczęło Anię za udział Dody w jej prezentacji krytykować. Za to, że piosenkarka nie pasuje, że nie wiadomo po co wystąpiła, że to było przegięcie. Mają prawo tak myśleć. Natomiast mi, podczas tego pokazu, ubrania Kuczyńskiej po raz pierwszy wydały się nareszcie seksowne. I tu przechodzę do senda. Od czasu tej imprezy zastanawiam się nad tym, co jest seksi? Czy seksi jest polska moda? Pytam o to wiele osób. Okazuje się, niestety, że u nas w złym guście jest być seksi. Tak. W kontekście mody seks kojarzy się tylko z sekshopem, z metalowymi obcasami tandetnych szpilek i tym podobnym. Jakbyśmy zapomnieli, że ubierając się chcemy przecież się podobać, określamy i podkreślamy swoje preferencje, otwartość, płeć w końcu. I można to robić w złym, albo na przykład w dobrym guście. Nie rozpoznałam Dody u Kuczyńskiej, bo wyglądała pięknie i stylowo (wedle moich kryteriów oczywiście), na co dzień jej styl nie interesuje mnie wcale. Nareszcie zobaczyłam w niej kobietę taką, że ja też mogłabym tak wyglądać. Nie jest to oczywiście jedyna opcja, którą należy się zachwycać. Moda jest demokratyczna. Seksi mogą być tipsyi szpilki, a także tenisowki noszone z podkolanówkami. Seksi, jak się opkazało może być też nawet minimalistyczna, powściągliwa Kuczyńska.

Rozmawiałam o tym potem także przy rodzinnym stole. Poruszyłam temat, pozostając pod wrażeniem dyskusji, jakie wzbudził pokaz, oraz tego, że ludzie interesujący się modą, pracujący w jej marketingu, z którymi rozmawiałam parę godzin wcześniej przyznali, że nie mogą promować produktów firm poprzez podkreślanie ich zmysłowości. To ich zdaniem w naszym kraju nie przechodzi. Kiedy opowiadałam o tym rodzinie, odezwała się moja kilkuletnia kuzynka: “Seksi to jest goła kobieta!”, powiedziała. Chciałam z nią dyksutować, przekonywać, że to co innego, że przecież seskowna może być też zapięta pod szyję sukienka od Kuczyńskiej. I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że ta mała ma rację. Czy tego chcę, czy nie, seksi to jest goła kobieta. Seksi to jest goła pupa. I może nawet ja, próbując dorabiać do tego jakąś ideologię, boję się to przyznać.

 

2 thoughts on “Doda u Ani Kuczyńskiej”

  1. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem opinię Alicji Kowalskiej o pokazie Ani Kuczyńskiej, bo to osoba, którą cenię a jej zdanie poważam. Podobnie z osobą Ani Kuczyńskiej, której jestem wiernym fanem i śledzę kolejne odsłony Jej talentu. Samej kolekcji oceniać nie będę, nie miałem jeszcze okazji zobaczyć jej z bliska. Co do samego pokazu i udziału w nim Dody, jestem zgodny z Alicją, że jej udział był zaskakujący. To teza,z którą się zgadzam. Z tym, że kontrast w sztuce rodził wybitne dzieła także. Jednak w kontekscie pokazu kolekcji, ten argument wydaje mnie się trochę naciągany. Jeśli moda jest poprostu produktem, który trzeba sprzedać i zwrócić na niego uwagę, obecność Dody jest dla mnie absolutnie uzasadniona ale ze sztuką nie ma to nic wspólnego. Zgadzam się z tym, że Doda wyglądała pięknie i stylowo. I ciekawe są dla mnie przemyślenia Alicji w temacie ” seksi”. Dla mnie jednak jest granica za którą to co ma być seksi, seksi być przestaje a staje się wulgarne. Dla mnie do pewnego momentu Doda była bardzo seksi, potem była już tylko wulgarna, co budzi mój niesmak. i ten niesmak pozostał mi do dziś.

  2. podziwiam trzeźwość pani spojrzenia na przedsięwzięcia, które zaplanowane były jako manipulacje. podczas gdy ogromna część światka mody niezmiernie podatna jest na wszelkiego rodzaju manipulacje psychologiczne (czy nie na tym właśnie zasadza się sama idea mody?)pani spogląda jakby z boku, jednocześnie pozostając w bezpośrednim kontakcie z rzeczywistością.

    a teraz jednym słowem : fajnie 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *