Ania Poniewierska o swojej najnowszej kolekcji

pokazy mody projektanci mody video

 

Wczoraj na warszawskim Żoliborzu Ania Poniewierska zorganizowała swój trzeci już pokaz. Kameralna prezentacja zgromadziła chyba wszystkich najbardziej liczących się specjalistów z branży mody, którzy cenią talent Ani, znają ją zresztą doskonale, bo projektantka przez lata pracowała wcześniej w ELLE i nadal jest teraz stylistką – wolnym strzelcem. Udało mi się ją dopaść tuż po pokazie i zadać jej kilka pytań.

 

 

Musisz być teraz bardzo przejęta.

Jestem bardzo przejęta. Dużo pracy włożyłam w przygotowanie tego pokazu. Po pierwsze film, zrealizowany własnym sumptem, bez budżetu, dzięki pomocy znajomych i przyjaciół.

Kto go wyreżyserował?

Agnieszka Wasiak z Lava Films, a zdjęcia zrobiła bardzo zdolna operatorka Ita Zbroniec- Zajt.

Ciekawe, mówisz: “po pierwsze film”. Nie kolekcja?

Może dlatego, że o sobie próbuję mówić na samym końcu. Kolekcja powstawała bardzo długo, długo była dopracowywana. To rzeczy w większości szyte ręcznie, każda z nich oparta jest na innej konstrukcji.

Są to pojedyncze sztuki?

Tak, aczkolwiek  gotowe do zamówienia i do odszycia.

Sprzedajesz je w swojej pracowni?

…która fizycznie nie ma jeszcze adresu, bo nie mam jeszcze swojego miejsca.

To jak można do ciebie trafić?

Można zadzwonić. Numer telefonu jest ogólnie dostępny na stronie internetowej. Można też skontaktować się ze mna przez Fashion Pr i umówic się na spotkanie. Mam nadzieję, że niebawem powstanie moje atelier, gdzie będzie można zobaczyć kolekcje i zamówić coś do uszycia. Od dawna zresztą szyję na miare.

To był twój trzeci pokaz. Co tym razem cię zainspirowało?

Kolory. Unikam czerni (rzecz która rozpoczynała pokaz może na pierwszy rzut oka wyglądać jak czarna, ale to grafit) i bieli. Dużą wagę przywiązuję do konstrukcji. Wiele z tych rzeczy powstało z jednego kawałka materiału, wszystko jest poskładane jak orgiami.

Czekaja na ciebie kolejni chętni, by złożyć ci gratulacje. Zatem ostatnie pytanie. Na zaproszeniu pojawił się cytat po angielsku. Czy możesz go przetłumaczyć?

W moim starym domu, który opuściłem, wiśnie kwitną. Dotyczy to ponadczasowości. Moje ubrania nie mają związku ze zmieniającymi się trendami. Są ponadczasowe, można je nosić także po latach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *