Czy Kupisz jest projektantem?

pokazy mody projektanci mody

Wczorajszy pokaz Roberta Kupisza skłonił mnie do zabrania głosu w dyskusji, która toczy się na salonikach rodzimej branży mody. Najgłośniej mówią ci, którzy sami niewiele robią. Oczywiście. Zarzucają Robertowi, że przecież jeszcze niedawno był stylistą fryzur, że teraz już nie przyznaje się do tego i nazywa siebie projektantem mody. Rzeczywiście, jak to dowcipnie ujęła Ania Kuczyńska “projektantów jak pączków” mamy teraz wielu, jednak jej wypowiedź nie dotyczyła Roberta, a tych, którzy uszyją jakąś bluzkę i nazywają się tuż potem wielkimi kreatorami.

Cenimy aktorów bez dyplomu szkoły teatralnej, choć nikt nie powie, że szkoły teatralne nie są potrzebne. Słuchamy muzyki filmowej komponowanej przez muzyków, choć nie są wykształconymi w Akademii Muzycznej kompozytorami. Istnieją też na świecie projektanci – samoucy. Też jestem samoukiem. Ne kończyłam szkoły stylizacji mody. Mimo tego, moje doświadczenie upoważnia mnie do nazywania siebie stylistką. Roberta Kupisza po wczorajszym pokazie nazywam projektantem, który pokazał kolekcję do noszenia, ubrania, które chciałabym mieć w szafie, przygotowane zgodne z oczekiwaniami rynku, dobrze wykonane i modne.

Może to oburzać naszych wielkich artystów, którzy silą się na Bóg wie co, choć nie potrafią zainteresować swoim pokazem ani jednego Vip’a i nikt potem o ich twórczości w mediach nie wspomina. Może to oburzać innych, bardzo wymagających widzów, którzy na każdym pokazie w Warszawie chcą widzieć nowatorską konstrukcję ubioru na poziomie projektów Husseina Chalayana. Ja zobaczyłam wczoraj prezentację firmy odzieżowej, którą jest każdy dom mody na świecie, choćby nie wiem jak twórczy był jego projektant i jedyne, czym mogłabym być oburzona to najwyżej zawiść, jaką wobec gwiazdy wieczoru dało się wyczuć pośród niespełnionych jego konkurentów zgromadzonych w kuluarach. Zawiść rzecz ludzka. Na szczęście zazdrośników było niewielu.

Robert Kupisz wziął sobie do serca ostatni pokaz Gosi Baczyńskiej, która udowodniła, że czerpać można z tego, co nam bliskie i tworzyć równocześnie rzeczy nowe, wyjątkowe. Nie pisałam jeszcze o niej, ale zrobię to, przyrzekam. Pisałam natomiast kiedyś o tym, jak ważne jest, byśmy tworzyli modę z serducha, opowiadajc, co nasze, co nas zachwyca.

Ola Kintop, stylistka pokazu Kupisza w jego bluzie z orłem

Projektant zainspirował się stylem lat 40. i Polską Walczącą. Dosłowne nawiązanie do harcerskich sukienek, opaski z orłem na rękawach i orzeł z naszego godła, nieco zmieniony, wykorzystany jako znak graficzny na t-shirtach, kraciastych flanelowych koszulach, płaszczach. Będzie znakiem rozpoznawczym kolekcji Kupisza, w której znalazło się wszystko. Jak to złośliwie znowu ktoś powiedział: “dwa rodzaje sukienek” (chyba jednak więcej), zarówno damskie jak i męskie: koszule, t-shirty, spodnie, swetry, kurtki, płaszcze, kożuchy, sukienki wieczorowe… wszystko, co potrzebne. Niby to oczywiste, niestety na pokazach w Polsce niewielu projektantów prezentuje tak bogatą ofertę. Kolekcja spójna, dosłownie nawiązująca do estetyki filmów o wojnie. Dla niektórych zbyt dosłownie.

Przepraszam, że zachowuję się tak emocjonalnie i zamiast pisać tylko o kolekcji, polemizuję z dyskutującymi ze mną po pokazie znajomymi. Każdy ma prawo krytykować modę Kupisza. Denerwuje mnie to, że u nas krytykuje się niemal odruchowo. Po każdym pokazie w Warszawie słyszę zarzuty. ZAWSZE !!!!!! wymieniane są nazwiska projektantów zagranicznych, których, zdaniem znakomitej publiczności, projektant zdjęcia przed wykonaniem kolekcji dokładnie sobie obejrzał. Tym razem nikt nie mógł gadać, że to All Saints/Rick Owens, bo skojarzenia z polskim godłem były jednoznaczne, nikt tego w Mediolanie wcześniej nie zrobił. Czepiają się zatem Roberta tym razem, że to, co pokazał było zbyt jednorodne… Denerwuje mnie to. Popatrzcie sobie na kolekcje D&G czy dSquared2. Też są jednorodne. Po tym rozpoznaje się je w sezonie. Po pierwsze każdy z nas zaczynał (a wielu nigdy nie skończyło) od naśladowania. To też droga, by się uczyć. Po drugie obejrzyjcie sobie pokazy zagraniczne, zobaczcie jak wiele kolekcji bywa do siebie podobnych. Czerpią z siebie dosłownie wszyscy. Tak już jest i na tym też może polegać proces projektowania. Bierzesz coś, co ci się podoba i do tego od siebie dodajesz coś nowego. Najsłynniejsi tak pracują. Ważne, by mieli przy tym charakterystyczny styl.

Kupisz go ma. Taki trochę grunge, trochę rock, jego wieczorowe sukienki błyszczą, ale nie mają w sobie sztywności, można w nich wyjść na kolejny pokaz Roberta albo na spacer z psem. Sylwetka ubrań damskich i męskich jest nadal, jak w poprzednim sezonie smukła, choć teraz już mniej dopasowana do ciała. Talia obniżona, biust niezaznaczony, koszule męskie swobodnie układają się fałdami.

Pokaz rozpoczął występ Ani Jopek, której głos akompaniował całej prezentacji. Wyśpiewała standardy znane nie tylko ze starych filmów (O mój rozmarynie, Ostatnia niedziela) z towarzyszeniem zespołu. Tłem pokazu był duży biały ekran z logo firmy Roberta. Za nim, jak w teatrze, zarysowało się najpierw kilkanaście sylwetek, które pojawiły się na ekranie jak cienie. Potem modele i modelka (chyba jedna, nie jestem pewna), wyszli zza tła i poszli do przodu szeregiem, w białych koszulach i czarnych spodniach, różniących się nieco krojem, wyraźnie inspirowanych formą mundurów harcerskich i spodni robotniczych/dziennych, w klimacie z lat 40. Podwyższona talia ze skórzanym paskiem podkreślającym wysokość pępka, przykrótkie nogawki, miękko układająca się dzianina. Fryzury też retro, u dziewczyn warkosze z kokardkami.

Następnie zaczęła się tradycyjna prezentacja kolekcji (dla mnie trochę zbyt długa, modelkimogłyby wychodzić na wybieg jeszcze częściej, pokazowi zdecydowanie brakowało tempa, niezależnie od spokojnego rytmu muzyki w tle – można było przyśpieszyć). Bogata oferta godna porządnej marki odzieżowej, motyw orła powtarzany na farbowanych flanelowych koszulach, farbowane nierównomiernie, zasłaniające biodra bluzy z długimi rękawami, rzuciła mi się w oczy dzianinowa peleryna przypominająca stary koronkowy obrus, gdzieniegdzie błyszczał lureks, świetnie skrojone były kożuchy, niespodziewanie pojawiła się też futrzana spódnica zapinana z przodu na suwak. Skórzane kurtki o kroju munduru z kieszeniami na piersiach, harcerska szmizjerka noszona z takim też paskiem (love!), na rękawach opaski z orłem (komentarz z kuluarów: “nie do noszenia w czasach, kiedy organizowane są marsze narodowe”). Monika Olejnik po pokazie podeszła do Roberta i powiedziała, że chce mieć taką opaskę. Ona najlepiej wie, co teraz dzieje się w Polsce. Można modę wyjąć z kontekstu walk w obronie krzyża. Można z dumą nosić taką opaskę na ramieniu, jako modny dodatek lub nawet symbol narodowy. Czemu nie? Zamiast dzielić, powinna nas ona jednoczyć, niezależnie od wyznawanych przez nas poglądów czy naszej orientacji seksualnej, jesteśmy równi. Każdy ma takiego samego orzełka na okładce paszportu. Chyba, że ktoś nie chce należeć do społeczeństa, które uwielbia ściągać w dół takich, którym się udało.

Robert Kupisz

Robertowi się zdecydowanie udało. Trudno zgromadzić na swoim pokazie tylu tak znaczących Vip’ów – to dzisiaj niezbędne dla promocji imprezy. Nikt nie debiutuje z takim rozmachem (to był dopiero jego drugi pokaz). Jest co podziwiać. Na szczęście w kuluarach słyszałam też sporo zachwytów, więc jest równowaga na tym świecie, a przynajmniej w tym naszym światku mody. Kolekcja dostępna będzie już zaraz, w butiku Roberta Kupisza na Mokotowskiej 48 w Warszawie. Trochę tego nie rozumiem, bo ponoć są to propozyjce na przyszłą zimę, tę za rok. Pojedyncze egzemplarze będą wdrażane do produkcji, gdy Robert zorientuje się, jakie jest nimi zainteresowanie. Zasady sprzedaży raczej mało znajome w branży, nie do końca zgodne z tymi, które nią rządzą. Ale zasady są ponoć od tego, żeby je łamać.

Wczoraj nie było dla mnie miejsca w pierwszym rzędzie. Tym razem siedziałam w drugim. Na szczęście przede mną była Maja Ostaszewska ze swoim życiowym partnerem Michałem Englertem. To mój ulubiony operator filmowy. Zgodził się nakręcieć dla Was video z finału pokazu (moim telefonem).

10 thoughts on “Czy Kupisz jest projektantem?”

  1. Ostatnio znalazłam sporo stron, które mówią o modzie, ale wyłącznie podkreślając negatywy – to źle, tamto zbyt proste, inne zbyt skomplikowane. Za bardzo polskie, za mało zagraniczne lub za bardzo zagraniczne, za mało polskie. Sądzę, że krytyka jest potrzebna wszystkim, o ile jest to konstruktywna krytyka – a nie, jak w tym przypadku, zazdrość. Czekam na oficjalny lookbook, żeby dokładnie się wszystkiemu przyjrzeć.

  2. Mam 50 lat i nie jestem celebrytką, projektantka czy tez krytykiem mody.Na pokazy chadzam zapraszana przez koleżankę nie związaną z modą. To co pokazał Pan Kupisz szalenie mi się podobało! Chciałabym mieć Jego rzeczy w szafie. Brawo dla projektanta. Głos z “ludu”

  3. Również czekam na jakieś dobre zdjęcia z pokazu 🙂

    Sama na początku byłam sceptyczna co do pomysłu Roberta aby zostać projektantem. W projektach początkowo widziałam Ricka Owensa, All Saints (tak jak piszesz), ale trochę Kupisza też 🙂 Patrząc na to z perspektywy kilku miesięcy zaczynam się tego wstydzić i przy okazji myśleć sobie czemu nie? Robert to bez wątpienia osoba kreatywna, charyzmatyczna, która wykorzystuje to na wielu polach. Ciągle szuka, drąży, ulepsza po prostu rozwija się. Jeśli czuje, że teraz czas na projektowanie to (no właśnie), czemu nie? Kiedy ktoś całe życie pracuje w korporacji i nagle zmienia profesję o 180 stopni to zazwyczaj jest to zmiana godna podziwu wśród znajomych. Ale kiedy rozpoznawalna osoba podejmuje się zmiany w swoim życiu a tym bardziej, kiedy ta zmiana faktycznie przynosi dobre efekty, to niektórym ciężko to “strawić”.

    Ze względu na wcześniejsze konotacje ze “światem show-biznesu” na pewno Robertowi było nieco łatwiej rozkręcić zainteresowanie marką, ale to nie znaczy, że to co robi jest tylko z założenia dobre, bo na pokaz przychodzi Vip X czy Y. To jest dobre, bo Robert wkłada to całe swoje serce. Kiedy mówi o kolekcji to widać poprzez mowę ciała i sposób mówienia, że to jego świat. Takie mam odczucia 🙂 Dla mnie Robert ze względu na to co robi i jak to robi staje się małą inspiracją 🙂

    Na krytykę zawsze powinno być miejsce, ale tą konstruktywną i każdy projektant powinien potrafić ją przyjąć. Z utęsknieniem czekam na czasy, kiedy w końcu przestaniemy się nawzajem kąsać tylko po to aby przypadkiem nie okazać, że coś komuś się udało. Trzeba jednak przyznać, że w tej kwestii jest coraz lepiej 🙂

    W kwestii “kopiowania” polecam obejrzeć video Everything is a remix 🙂
    http://www.everythingisaremix.info/watch-the-series/

  4. Po przeczytaniu wpisu, zdecydowałam się obejrzeć zdjęcia z pokazu Kupisza. Muszę przyznać, że motyw przewodni oraz wykorzystanie symboli i historii narodowej było odważnym krokiem. Kolekcja, ze względu na swój klimat świetna. Cieszę się, że wreszcie Polski projektant (?) zdecydował się na wykorzystanie tego co naszym sercom bliskie i stworzenie kolekcji w bardzo polskim klimacie. Tego mi zawsze brakowało, bo historię i folklor ignorujemy lub się go wstydzimy. A jeśli chodzi o kwestię samego projektanta, no cóż, tak jak nie można być prorokiem we własnym kraju, tak nie można być (dobrym) projektantem w Polsce.

  5. Ja również przychylam się do pozytywnej opinii o wykorzystaniu motywów orła i nawiązaniu do okresu lat 40-tych i Polski walczącej. Cieszy mnie to, szczególnie w nawiązaniu do tego o czym pisałaś, po uczestnictwie w wykładzie Pauli Russo (też miałam przyjemność jej wysłuchać).
    Robert Kupisz, mimo braku doświadczenia w branży modowej, w przeciwienstwie do znaczącej rzeszy naszych rodzimych projektantów czerpie z polskiej kultury (przynajmniej w tej kolekcji), kreując jednocześnie swój unikalny, coraz bardziej rozpoznawalny styl. I tak powstaje marka polska. Polska, nie tylko ze względu na narodowość autora.

  6. Pani Alicjo,

    długa i szczegółowa relacja, fajnie, dzięki. Pan Kupisz to kreatywny i (tak mi się wydaje) pogodny człowiek. Niech działa jeszcze w dziesięciu innych branżach i nazywa się kim chce. To inspirujące. A zawistni bronią terytorium, nie chcą wpuszczać nowych, bo ci mogą okazać się lepsi. To charakterystyczne dla osób, które gdzieś dostały się fuksem lub są np. leniwe.

    Z Kupiszem mam jeden problem – gdzie kupuje się te jego rzeczy? Pani na pewno wie, proszę napisać.
    Czarna, plisowana spódnica maxi i skórzana kurtka z poprzedniej kolekcji na pewno znalazłyby się w mojej szafie, gdybym wtedy wiedziała gdzie to kupić. Sprawdziłam, jest strona www, ale pod hasłem butik pojawia się info “wkrótce”. A wkrótce to wszystko będzie wykupione!

    1. Robert ma teraz butik na ul. Mokotowskiej 48 – nie byłam tam jeszcze, podobno wchodzi sie po schodkach. Rzeczywiście, nie działa on typowo biznesowo. pokazuje teraz zimową kolekcję, ale mówi, że to zima przyszłego roku, z tym że od teraz dostępna w sklepie… Proszę się wybrać pod ten adres. Z tego, co wiem, sprzedawał on do tej pory bezpośrednio, znajmomym i wstawiał ubrania do butiku Blind – też na Mokotowskiej. Być może nadal tam jeszcze są jego ubrania. Zyczę powodzenia w zakupach!!! Ja rozważam t-shirt z orłem, ale chyba męski, bo dłuższy, wolę takie 🙂 Pozdrawiam ciepło. A

  7. Kolekcja ciekawa, bardzo ‘miejska’ i uliczna, nawet pomimo tego, że tak bardzo wystylizowana na “powstańca”. Bardzo fajna, spójna, lekka i niemęcząca. Nieprzekombinowana, oddająca tamten klimat a jednocześnie bardzo współczesna.
    Wykorzystanie orła? Moim zdaniem odważne, kontrowersyjne i niebezpieczne, ale baaardzo udane. T-Shirty z tego, co pytałem są dostępne w normalnej pełnej rozmiarówce, co mnie osobiście bardzo cieszy… i czuję, że mogę niedługo zostać właścicielem jednego z nich.

    Co do opaski na ramię – świetny dodatek. Zarówno jako akcesorium, gadżet do stroju, jak i po prostu symbol. Symbol, który jak pisałaś, powinien nas jednoczyć.

    Maja Sablewska chwaliła się na swoim blogu koszulką oversize’ową z tą opaską na rękę. I baaaardzo jej zazdroszczę tego t-shirta!

    Życzę Tobie, sobie i wszystkim nam więcej takich kolekcji. Szczególnie tych prosto z Polski :). Pozdrawiam.

  8. Wielki plus: inspiracja Polską Walczącą. Naprawdę mnie to urzekło.
    Minus: Egocentryczne występowanie w roli modela swoich własnych ubrań w lookbook’u. Mógł pan Kupisz sobie to naprawdę podarować.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *