Kardigany od Uniqlo

sklepy on-line

Pierwszy raz w życiu mam tak, że kupuję po kilka identycznych ubrań. Prawie. Różnią się kolorem i rozmiarem. Nie wiem, czy dzięki temu mogę uchodzić za wzór do naśladowania, kojarzy mi się to raczej z nudą, niż kreatywnością. Szczególnie, że dotyczy to najnudniejszego pod słońcem fasonu sweterka. Rozpinany wełniany kardigan. Ba! Ale weź taki znajdź!

Najtrudniej upolować klasyczne czarne szpilki, porządną małą czarną i tym podobne proste w formie ubrania, przy okazji piękne i ponadczasowe. W sklepach moda, moda, moda i tylko czasami trafić można na nieśmiertelną klasykę. Ok. Do takiego kardiganu mogę potem założyć cokolwiek mi się zachce, ale zwyczajnie muszę go mieć w swojej szafie.

Na sklepy Uniqlo trafiłam dwa lata temu w Londynie. Od razu rzuciły mi się w oczy ich plakaty. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że projektantką marki jest sama Jil Sander. Słynąca z minimalistycznego szyku Niemka idealnie nadawała się na dyrektora kreatywnego w firmie, która definiuje swój styl jako “japońską prostotę”. Okazuje się, że taki kardigan trzeba umieć zaprojektować.

Lata pracy na sesjach zdjęciowych nauczyły mnie, że najtrudniej jest zrobić najprostsze, klasyczne zdjęcia. Tylko mistrzowie potrafią tak zaświecić sztucznym światłem, że udaje naturalne, a przy okazji opanować miliony światłocieni na twarzy modelki, by efekt był zdumiewająco zachwycający.

To samo dotyczy projektowania mody. Mam jedne czarne szpilki, które kocham (Margiela – z czasów, kiedy osobiście projektował swoje kolekcje, pewnie wiecie, że już nie pracuje dla domu mody sygnowanego jego nazwiskiem). Szpilki, które nigdy nie wyjdą z mody. Ma je na sobie Marcelina w tej sesji. Nadal trzymają się świetnie. Posiadam także aż cztery sweterki z Uniqlo. Wszystko przez to, że Filip Niedenthal na łamach Twojego Stylu napisał niedawno, że Jil Sander przestaje projektować dla tej marki. I oszalałam. Postanowiłam na zapas zgromadzić, co trzeba. Dwa lata temu w Londynie kupiłam kardigan szary, a w tym sezonie, dzięki uprzejmości mieszkańców Londynu udało mi się upolować czekoladowy, teraz zaś, dosłownie wczoraj moją kolekcję wzbogaciły dwa czarne. Jeden większy drugi mniejszy, nie mogłam się zdecydować, jaki styl będzie mi bardziej potrzebny (czy oversize, czy slimfit). Mam nadzieję, że ze mną wszystko w porządku. Pocieszam się faktem, że Krzysio Stróżyna też ma taką przypadłość, kupuje po kilka identycznych rzeczy, jak już mu się spodobają, o czym osobiście mi kiedyś opowiedział. Mój informator twierdzi, że Stróżyna nosi identyczne kardigany jak ja. Ha!

PS. Niestety, mieszkając w Polsce nie da się kupić Uniqlo przez internet. Potrzebny jest londyński adres do wysyłki. Z pewnością macie tam jakichś znajomych. Proponuję rozpocząć konkurs na to, kto ma więcej identycznych sweterków w szafie. Ktoś chętny?

moje kardigany Uniqlo

12 thoughts on “Kardigany od Uniqlo”

  1. Kardigany Uniqlo, tak jak skarpetki, zachwycają mnie niezmiennie od lat i nie pozwalają poprzestać na zakupie jednej sztuki. Tym bardziej,że przeważnie mają świetne promocje:)A kolory i jakość – nie do zdarcia. Chyba też muszę zaopatrzyć się na zapas:)

  2. A już myślałam, że ze mną jest coś nie tak, jak kupiłam kolejny kardigan z Uniqlo 😉 Uwielbiam je totalnie 🙂 Uniqlowe mam dwa czarne (cieniutki z serii UV – nie wiem, czy dostępny poza Japonią i normalny), granatowy, czerwony (100% wełny), biały (z dodatkiem kaszmiru), zielony. Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze brązowego 😉 Tak samo uwielbiam koszule z Uniqlo. I jeansy. I serię Heattech. I… ok, przyznaję – uwielbiam Uniqlo 😉 Cenię Uniqlo głównie za dobre jakościowe materiały, przystępne ceny i uniwersalne, ponadczasowe wzory.

  3. w ogóle się nie dziwię… mnie szlag trafia jeśli wiem, że muszę iść na zakupy, chcę coś prostego w formie, ale dobrej jakości z ładnego materiału… dostaję szału, bo wiem, że nie ma opcji, aby udało mi się coś takiego znaleźć. a jeśli już coś się trafi, to też najchętniej kupiłabym od razu ten sam model w kilku kolorach, które akurat mi sie podobają. czasem zakupy, to dla mnie trauma, a nie przyjemność. żałuję bardzo, że taki marki jak np wspomniane uniqlo, nie są dostępne u nas.

  4. Wydawało mi się, że Jil Sander odpowiadała tylko za specjalną linię, Uniqlo+J, nie za całą kolekcję Uniqlo? Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.

      1. OK. Zapytałam Filipa Niedenthala, który wie wszystko.
        Jil Sander przez trzy lata współpracowała z Uniqlo, projketowała dla nich linię +J. Za resztę odpowiada design team.

        1. Dziękuję za wyjaśnienie 🙂
          Swoją drogą, z Jil Sander czy bez, uwielbiam Uniqlo. Bardzo się ucieszę, gdy zaczną wysyłać do Polski.

  5. To zabawne, bo od paru dobrych tygodni tez mysle o zakupie poczciwego kardiganu;). I niewatpliwie mam szczescie, ze mieszkam w Londynie i do najblizszego Uniqlo mam 15 minut:)To prawda, ze bardzo trudno znalezc te dobrze skrojone, proste ubrania i z dobrych materaliow. Teraz wszedzie akryle i czesto w takich cenach, jakby to nie wiadomo jakie szlachetne tworzywo bylo;). Tak, ze Uniqlo ratuje takich wybrednych jak ja:)

  6. Zapomnialam dodac, ze potwiedzram, ze Jil Sander tylko byla goscinnie projektantem Uniqlo (szkoda).Pozdrawiam

  7. ja mam z uniqlo skarpetki – są bardzo wytrzymałe. chciałam kupić kardigan, ale nie mogłam się zdecydować na kolor i wyszłam ze sklepu.
    od razu chciałam podpytać, czy Pan Filip wrócił do Twojego Stylu? ten magazyn od jakiegoś czasu mnie nudzi i przestałam go kupować, ale jak Pan Filip wrócił – to chyba zacznę:). proszę go pozdrowić! uwielbiałam czytać jego teksty.

    1. Filip jest redaktorem naczelnym magazynu Podróże – polecam. Maja tez swietna strone internetowa. W Twoim Stylu pisze gościnnie, ma jedna strone. Postaram sie przekazac Pani wiadomosc. Pozdrawiam serdecznie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *