Przybylskiego późne lata 80.

pokazy mody projektanci mody

Firma Avon namawia mężczyzn do braterstwa w walce z rakiem piersi. Podobno nie wszystkie kobiety dotknięte tą chorobą mogą liczyć na wsparcie ze strony przedstawicieli płci brzydkiej. Polscy projektanci na zaproszenie koncernu kosmetycznego przygotowują więc kolekcje zatytułowane ADAM. Poprzednio zaprezentował taką Tomasz Ossoliński, wczoraj w warszawskim PKiN – Mariusz Przybylski.

Projektant specjalizuje się w modzie męskiej, w której czuje się już na tyle pewnie, by poszukiwać nowych rozwiązań. Propozycje dla mężczyzn są więc w jego kolekcji zdecydowanie bardziej, niż te dla kobiet – ambitne. Przewinęło się kilka motywów. Patchworki z tej samej tkaniny, które urozmaicają pozornie zwyczajną formę ubrań. Na przykład spodni, na których nogawkach pojawiają się nieoczekiwanie szwy wynikające z połączenia poszczegónych części materiału. Efekt jeszcze bardziej czytelny staje się w przypadku skórzanych kurtek, które chociaż konstruowane z symetrycznie zaplanowanych łat, przypominają noszone w latach 80. tradycyjne krótkie kurtki typu bomber. Pamiętacie Top Gun?

Wspomnianą dekadę przywołują także spodnie, lekko rozszerzane w udach i zwężane ku dołowi. Interesującą propozycją są komplety uszytych z identycznej tkaniny kurtek o kroju tradycyjnych dżinsówek, ale wykonanych na przykład z wełny, oraz spodni nawiązujących krojem do rockandrollowych dżinsów.

Przybylski bawi się z formą marynarki. Jej klapy odwraca jak w lustrzanym odbiciu, umieszcza je na spodzie zamiast przy szyi. Ich tradycyjne wycięcie, znajdując się nieoczekiwanie na dole ubioru tworzy interesujący dekoracyjny detal. Pasy tkaniny wykończone i zaprasowane jak typowe klapy kołnierza, pełnią wtedy rolę dodatkowych, bardzo szerokich lamówek u dołu marynerek lub nawet kurtek. Wszystkie góry zakrywają zdecydowanie biodra, są wokół nich nieco rozszerzone, lekko rozkloszowane ku dołowi.

Projektant zaprezentował wiele modeli niemal zwyczajnych, bardzo powściągliwych, gotowych do sprzedaży: czarne płaszcze, bluzy z licznymi suwakami. Na uwagę zasługuje wykorzystanie suwaków w charakterze ozdoby na plecach, ukośnie schodzących się od ramion ku łopatkom.

Klienci Przybylskiego mogą być bardzo powściągliwi – wówczas wybiorą czarny golf albo prosty garnitur, nawet biały, noszony na pokazie z czarnym płaszczem a’la Dior Homme sprzed dekady. Mogą być także bardzo ekscenrtyczni. Wtedy zdecydują się na koszulę lub marynarkę zdobioną – i tu znowu pojawia się motyw patchworku – wycinanką geometrycznych, symetrycznie ułożonych form z tkaniny lśniącej licznymi pajetkami. Te stroje przypominały nieco kostiumy aktorów z serialu Star Trek. Odwrotnie, niż kurtki uszyte ze sztucznych karakułów z charakterystycznym w tej kolekcji obniżonym z przodu golfem.

Identyczne motywy zdobią damskie stroje. Kobieta Przybylskiego to bywalczyni czerwonych dywanów. Projektant nie uszyje dla niej jednak sukienki. Da jej to, na czym zna się najlepiej. Czerpiąc z męskiej szafy, ozdobi wszystko błyskotkami. Dlatego proste w kroju tweedowe spodnie obszyte są połyskującą koronką, w lampasach innych pojawiają się sznury chabrowych (o ile nie zmyliło mnie światło) koralików, kryształy zdobią czarne i białe smokingi, powtórzy się motyw patchworkowego umiejscowienia skrzących się tkanin wyciętych w regularnie powtarzające się geometryczne bryły. Żakiety mają efektowne klapy smokingowe z odwrócanym jak w lustrze rysunkiem. Motyw założonej na połę, szerokiej klapy stanowi też jedyną ozdobę minimalistycznego czarnego płaszczyka, tworząc dekoracyjny trójkąt na całej długości przodu ubioru. Pojawiła się nawet minispódniczka obszyta koralikami, w której chciałoby się zakręcić biodrami w rytm popularnego w 1987 roku przeboju Lambada. Swoją zwyczajnością zdają się zaskakiwać koszule z krótkimi rękawami i maleńkimi kołnierzykami. Powtarza się wykorzystywany w propozycjach dla mężczyzn fason kurtek o kroju tradycyjnych dżinsówek, krótkich, z prostokątnymi kieszeniami na piersiach, uszytych z tkaniny żakardowej, biało-błękitnej lub monochromatycznej, granatowej, ślisko lśniącej, jakby była powleczona silikonem. Na uznanie zasługują najprostsze w kroju zestawy: żakiety ze spodniami, czarne, przypominające męskie smokingi. Wyjątkowo efektownie zaprojektowana została pozornie zwyczajna marynarka, z lekko rozszerzanymi ramionami i podkreśloną talią, z równocześnie zwężonymi na wysokości łokci rękawami i puszczonymi ku dołowi, rozszerzającymi się połami.

Zaprezentowana kolekcja, pomimo być może przesadnej różnorodności motywów, tkanin i kolorów okazała się być zdecydowanie bardziej spójna, niż poprzednia, pokazana zaledwie pół roku temu. Mariusz Przybylski w swoich projektach momentami zbliża się do granicy kiczu, nawet tandety. Granicy, której szczęśliwie tym razem udało mu się nie przekroczyć.

 

2 thoughts on “Przybylskiego późne lata 80.”

  1. Mam mieszane uczucia co do spójności kolekcji, szczególnie jej damskiej odsłony. Męskie outfity bardzo do mnie przemawiają swoją elegancją, nowoczesnością i perfekcyjnym krojem. Kobiece modele z chabrowymi frędzlami czy motyw zielonych cekinów na marynarce mają trochę “bazarowy” charakter. Przymykam jednak oko na te kilka modeli, ponieważ całość jest bardzo ciekawa. Brawa dla Pana Mariusza Przybylskiego nie tylko za kolekcję, ale również akcję, którą przy okazji wspierał.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *