Dawid Woliński gust ma wybitny

pokazy mody projektanci mody

Kurczę. Tak jest. Mówicie co chcecie. To nie będzie profesjonalna recenzja. To będzie osobista emocjonalna wypowiedź.

Kiedy widzę coś pięknego słyszę ciszę. Zamieram. Moje serce przestaje bić. Jestem typem zachwycacza, lubię się zachwycać. Modą też mi się udaje na szczęście. Czasami, kiedy widzę mistrzowsko uszyty żakiet potrafię się wzruszyć. Naprawdę.

W Polsce takie emocje do tej pory jako jedyna fundowała i nadal funduje mi Gosia Baczyńska. Po czwartkowym pokazie dołączył do niej Dawid Woliński, którego prace zawsze bardzo ceniłam. Tym razem w jego kolekcji pojawił się ubiór, który wzbudził we mnie wyżej opisane uczucia. Szary męski płaszcz kaszmirowy. Zachwyciła mnie jego prostota, wyrafinowana kompozycja kroju, lekkość projektu. Zdjęcie tego nie oddaje, musicie uwierzyć mi na słowo.

Dawid ma świetny gust. Ani razu nie widziałam pośród jego projektów czegoś, co by było brzydkie. Nawet gdybym chciała wyrazić rozczarowanie tym, że dopiero w grudniu pokazuje zimową kolekcję (ma do tego prawo), nawet jeżeli zaprezentował sukienki podobne do tych z poprzednich sezonów a jego propozycje dla mężczyzn podobały mi się bardziej od tych dla kobiet –  w ocenie jego prac pozostanę w zachwycie.

Marta Kalinowska udzieliła jakiś czas temu wywiadu portalowi la Mode info, w którym zarzuciła Dawidowi, że prezentuje swoje kolekcje zbyt rzadko, by określać siebie mianem projektanta. Zaskoczyła mnie tą uwagą, choć rozumiem, co chciała powiedzieć. Marta oceniła pracę Dawida poprzez pryzmat założeń biznesu mody na świecie. Jednak wielu projektantów, także zagranicą pokazuje swoje prace poza rytmem tygodni mody. Nawet, jeżeli tak jak Woliński bez przerwy realizują zamówienia klientek. Być może tacy projektanci nie są respektowani przez biznesmenów w branży, ale nie można im zarzucać z tego powodu braku kreatywności czy deprecjonować ich twórczą rolę.

Moda to rzeczywiście biznes, ale kiedy ostatnio od znajomej dziennikarki usłyszałam, że jedna z polskich projektantek to krawcowa – zamarłam. Było to zarzutem pod jej adresem, zarzutem, którego uzasadnieniem okazał się brak regularności w prezentowaniu przez nią kolekcji. Prowokuje mnie to do wypowiedzi na temat oczywisty, jednak chyba nie wszyscy zdają się o tym pamiętać. MODA TO KRAWIECTWO. Określenie “krawcowa” wobec projektantki nie powinno być zarzutem, ale komplementem. Rzemiosło w wykonaniu kogoś obdarzonego talentem zaczyna mieć znamiona sztuki. Gdy krawcem jest ktoś tak genialny, jak McQueen czy Galliano – jego prace w naturalny sposób znajdują swoje miejsce nie tylko na półkach sklepowych, także w muzeach. Jednak McQueen spędził lata szyjąc ręcznie i osobiście wykrawając tkaniny na Savile Row. Gosia Baczyńska przesiedziała sporo godzin przy maszynie do szycia w londyńskiej pracowni krawieckiej. Wielu twórców miało lub ma swój fach w małym palcu i z tego powodu ten ich palec zaczyna być określany mianem: “wielki”.

Gdyby chcieć oceniać polskich projektantów przez pryzmat rynku i biznesu mody na świecie, okazałoby się, że niewielu spełnia wymagania, jakie biznes ten stawia. Nie projektują swoich kolekcji zgodnie z rytmem zagranicznych pokazów. Nie produkują odzieży w ilości, która pozwoliłaby poważnie potraktować ich przez zagranicznych kupców. Nie umniejsza to ich talentu. Nie sprawia, że projektowanych przez nich t-shirtów nie chcemy nosić, a ich kaszmirowe płaszcze nie prowokują zatrzymania akcji serca w wyniku oczywistego zachwytu.

Możemy przypinać im łatki. Możemy też zwyczajnie ucieszyć się z tego, że pokazują ładne, czasami piękne ubrania, które zwyczajnie chcemy nosić. W końcu od tego są. I nawet jeżeli ich zawód dzisiaj cieszy się prestiżem (kiedyś nabardziej snobistyczne było fryzjerstwo, ale to przed wojną), nawet jeżeli robi się im zdjęcia na czerwonym dywanie, warto pamiętać o tym, że ich profesją jest krawiectwo. Choćby najwyższej próby. Jeżeli ktoś ma co do tego jakieś wątpliwości, niech sobie sprawdzi w słowniku znaczenie słowa couture.

 

 

9 thoughts on “Dawid Woliński gust ma wybitny”

  1. dokładnie… to czego dzisiaj brakuje, to właśnie rzemiosło. brakuje ludzi, którym z kolei brakuje prawdziwego fachu w ręku. mamy tysiące młodych, “kreatywnych”, którym wydaje się, że mogą być stylistami, projektantami, wybitnymi współczesnymi malarzami, czy bóg wie czym jeszcze… tylko na końcu jednak najczęściej brakuje “tego czegoś”. szkoda. a gosię baczyńską uwielbiam. właśnie za to, jak wielką uwagę przywiązuje do szczegółów i jakości szycia. takiej “krawcowej” mogłabym zaufać w ciemno.

  2. ja sam jestem nieco obok, zmęczony inspiracjami takimi, jakie one stały się zbyt częste na polskich wybiegach. może jest tak, że ja sam zakotwiczyłem, a bardziej zafiksowałem na czymś innym. mniejsza o to. P. Dawid wyraźnie ewoluuje, ja pamiętam pierwsze kolekcje – przede wszytskim suknie: misterne, genialnie dopracowane, trochę kojarzą mi się z Marchesą. to nie zarzut, po prostu obraz mojej ścieżki myślenia. poznawczo układam, to co widzę, grupuję i tak stąd. ale nie o tym. Krawcowa, Krojcza – w pracowni YSL – krawcowe i krojcze wybierały szkice, które przenosiły na tkaninę – tak aby je czuc, byc blisko nich emocjonalnie, poznawczo. niesamoiwte, prawda? dobra krawcowa to Skarb. Proejktant, który zna rzemiosło, czuje je jest Mistrzem. owszem są wyjątki. jednak niesamowicie jest wtedy, kiedy ktoś zaczyna do fundamentu, przebiega przez wszytskie szczeble, po to by świadomie tworzyc. w tym jest esencja tego, co potem zachwyca. tak czuję….

  3. Dla mnie brak umiejętności szycia nie sprawia, że projektant nie jest projektantem, ale sądzę, wykonywanie takich prac krawieckich samemu w żadnym wypadku nie jest ujmą.
    Ale… kim tak naprawdę jest projektant, jak go określić? To nie takie proste (przynajmniej dla mnie), szczególnie w zagmatwanym, polskim biznesie. Łączy sztukę, ze sztuką użytkową (ale czy zawsze? czasem, oglądając niektóre pokazy, mam problem z odróżnieniem HC, czy raczej jej namiastki, od PP), prezentuje kolekcje (jakie?jak często?), jest kreatywny (czy taką kreatywność można nosić?) czy odtwórczy (plagiat?). Słowo “projektant” to wstęp do długiej dyskusji…w której pewnie nie ma jednej odpowiedzi 🙂

    1. Mnie zainteresowało raczej rozdzielenie: projektant versus krawiec. Tymczasem projektant to krawiec. Dlaczego o Francuzach mozemy powiedziec wielcy krawcy a w Polsce to okreslenie dla twórców mody pejoratywne? Oczywiście, mozna z łatwościa okreslić czym się różni projektowanie od szycia, jasne, że projektant nie musi umiec szyc. Niemniej jednak wydaje mi się, że się troszeczkę wszyscy zapomnieliśmy. Chodzi o modę, dziedzinę sztuki, która wiąże się z szyciem ubrań. Nawet, jeżeli prgnęlibyśmy, by była ona naszym dobrem kulturowym, aby objęło ją swoim patronatem ministerstwo kultury – w ostatecznym rozrachunku chodzi jednak o bluzki i spódnice. Nawet jeśli tak piękne że mogłyby być nazwane arcydziełem. Żeby takie były – trzeba umieć je uszyć.

  4. Tu zahaczyła Pani o zagadnienie które również mi spędza sen z powiek. Podczas gdy żadna z poważnych szkół projektowania odzieży nie pozwoli swoim studentom na opuszczenie jej murów z dyplomem projektanta i brakiem umiejętności szycia zarówno maszynowego jak i ręcznego oraz biegłej znajomości wszelkiego rodzaju sprzętu krawieckiego — szacunek dla rzemiosła krawieckiego (szczególnie w tych miejscach na mapie gdzie edukacja kierunkowa jest wciąz słabo rozpowszechniona) wydaje się oscylować blisko zera.

    Projektowanie odzieży (i mówię to z perspektywy adepta profesji i wspomnienia siódmych potów jakie wylewałam na zajęciach laboratoryjnych nowojorskiej Fashion Institute of Technology, jednej z bardziej poważanych szkół na świecie, gdzie nieakceptowane były nawet prace odszyte na tzw. domowej maszynie) to przede wszystkim inżynieria, której znaczna część przypada na planowanie wykończenia szwów po lewej stronie. Ktoś, kto nie potrafi uszyć tego co “zaprojektował” nie powinien legitymować się mianem projektanta. Nie mówię, że projektant powinien samodzielnie wykańczać każdy szew swojej kolekcji — mówię tylko, że znajomość technik krawieckich, wykończeń szwów, umiejętność sporządzenia miękkiego i papierowego wykroju to integralna część profesji projektanta. Dopiero po wysiedzeniu setek godzin w jazgotliwym towarzystwie industrialnej maszyny i innych narzędzi fachu (w pierwszych miesiącach głównie tych służacych do precyzyjnego prucia spapranych szwów) zaczyna się rozumieć jak cenna jest rzemieślnicza sprawność osób, którym oddawać będziemy do szycia swoje idee, jak wysoko należy cenić dobrych krawców i jak wiele od nich zależy.

  5. “Ktoś, kto nie potrafi uszyć tego co „zaprojektował” nie powinien legitymować się mianem projektanta.”

    To Lagerfeld nie jest projektantem?

    1. O Karlu Lagerfeldzie nie wiemy napewno nawet ile ma lat i kim byli jego rodzice, spekulacje na temat tego, czy potafi założyć szew byłyby więc mocno ryzykowne. Z drugiej strony, w wieku lat 22 na pozycji czeladniczej w domu mody Bamlmain raczej nie strugał figurek z drewna 😉

  6. KL być może umie szyć ale czy jest w stanie “uszyć to co zaprojektował” na takim poziomie jakiego wymaga marka firm dla których projektuje? Od tego ma znakomite krawcowe, których rzemiosło wydaje się doceniać. Z drugiej strony pewnie łatwiej znaleźć dobrą krawcową która wykona zaprojektowany przez kogoś genialny projekt niż twórczego, genialnego projektanta ;-), który być może nie umie szyć

Leave a Reply to alicja Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *