Stylistka Nataszy Urbańskiej

pokazy mody projektanci mody
Lana Nguyen

Lana Nguyen ma 22 lata. Jest prześliczną Wietnamką, która urodziła się w Hanoi, od lat mieszka w Polsce. Jej attaché prasowa przesłała mi krótką notkę o młodziutkiej projektantce. Dowiedziałam się więc, że młoda adeptka projektowania jest także stylistką gwiazd (między innymi Nataszy Urbańskiej), pracuje dla wielu magazynów (nie wiem jakich), kończy obecnie studia na projektowaniu ubioru w Łodzi (nie znam szkoły, pradowpodobnie to ASP). „ Długo się zastanawiałam – cytuję wypowiedź projektantki z materiałów prasowych, zachowując pisownię oryginalną – czy artystyczny kierunek to dobry pomysł na studia, zawsze stawiałam przede wszystkim na dobre wykształcenie. Jak wiadomo nie jest to łatwa branża i wielu projektantów nie ma wykształcenia artystycznego. Po czterech latach uważam, że była to bardzo dobra decyzja. Wiele się nauczyłam.”

Miałam okazję osobiście przekonać się ile nauczyła się Lana, bo byłam na zorganizowanym przez nią pokazie mody. Nie poszłabym, gdyby nie siostra projektantki, która jest moją koleżanką i zaprosiła mnie na pokaz osobiście. Dlaczego nie poszłabym na ten pokaz? Bo zorganizowano go w warszawskim klubie nocnym zapraszając na godzinę 23.00. Trudno potraktować taką prezentację mody serio. Proszę wybaczyć. Nie mam nic przeciwko takim imprezom. Jednak zapraszając dziennikarzy na pokaz kolekcji projektant powinien liczyć się z tym, że mogą oni nie chcieć być w pracy o północy. Owszem, dla wielu osób prezentacja mody to nie lada atrakcja. Zazdroszczą tym, którzy bywają na pokazach i dla nich pewnie to, co teraz piszę może być wyrazem na przykład zblazowania. Niemniej jednak pracując w redakcji przez cały dzień i będąc jeszcze niejako zmuszonym przez organizatorów pokazów do spędzania w pracy wieczorów, można być niechętnym, by pracować również w nocy. Gdy w tygodniu każdy wieczór po pracy spędza się na pokazie lub jakiejś prezentacji i nie ma szans, by zwyczajnie pobyć w domu z rodziną czy pójść do kina albo poczytać książkę – kolejny wieczór/noc poświęcona na oglądanie wcale niekoniecznie udanej kolekcji mogą być uznane za stracone. Dlatego nie poszłabym na prezentację kolekcji nieznanej mi ślicznej Wietnamki wiedząc, że to impreza może nie do kotleta ale do drinków przy klubowym barze owszem. Tak też zrobili inni, na sali nie widziałam ani jednego dziennikarza mody czy stylisty. Jeżeli Lana traktuje swoje zajęcie poważnie – powinna sobie wziąć moje słowa do serca. Potraktować poważnie dziennikarzy mody. Oni z pewnością się odwzajemnią.

Wracając do pokazu. Zaprezentowano kilkanaście sukienek o charakterze wieczorowym. Ich jakość wykonania i wykorzystane tkaniny oraz poziom wzornictwa skojarzyły mi się z centrum mody w Nadarzynie – dobra wróżba dla Lany, z tego co wiem chętnie tam się ubierają niektóre nasze celebrytki. Modelki na wysokich obcasach z włosami utrefionymi a’la Zień miały prawdopodobnie reprezentować styl wypromowany w Polsce przez Macieja. Wszystko było jednak “prawie jak” u Zienia i szczerze żałowałam, że się na ten pokaz z domu wybrałam. Do momentu, kiedy na scenę nie wyszła Lana. Ubrana w koronkową spódnicę baletnicy – zdecydowanie najlepszy model w kolekcji, zestawioną z białym t-shirtem z dużymi czarnymi literami. Nie pamiętam co tam na nim było napisane bo tak zachwyciła mnie jej uroda i wdzięk. Nagle wszystko stało się jasne.

Pamiętacie mój wpis Piękne bo polskie w którym zaznaczam jak ważne jest by czerpać z tego, co nasze, polskie, by tworzyć rzeczy wyjątkowe, niepowtarzalne? Pamiętacie mój wpis o pokazie Roberta Kupisza i zachwyt nad jego t-shirtami z rysunkiem białego orła? (Nota bene taki jeden jest już w mojej szafie.) Gdyby Lana zorganizowała swój pokaz w barze z kuchnią azjatycką przy pl. Zbawiciela w Warszawie – nie ironizuję! Gdyby zatrudniła modelki podobne do niej – drobniutkie, śliczne dziewczyny o słodkiej urodzie i niepodważalnym wdzięku. Gdyby wystylizowała kolekcję inaczej, łącząc jak na sobie, rzeczy wieczorowe z codziennymi. Gdyby zagrał jakiś znany d-j z Wietnamu. Gwarantuję. Pokaz okazałby się wielkim sukcesem. W modzie wszystko zależy od stylizacji i kontekstu. Szkoda, że nie ma jeszcze fachowców, którzy doradziliby coś takiego Lanie. Tymczasem skorzystała ona z okazji i pokazała kolekcję. Z pewnością portale opisały ją już dawno. Do prestiżowych miesięczników o modzie droga jeszcze daleka. Widząc skuteczność działań projektantki, oraz to, jak bardzo fotogeniczne są projektowane przez nią ubrania jestem pewna – wcześniej czy później Lana tam dotrze. Czego jej z całego serca życzę oczywiście.

3 thoughts on “Stylistka Nataszy Urbańskiej”

  1. Lana studiuje w prywatnej Szkole Sztuki i Projektowania. a przynajmniej tak bylo rok temu, kiedy ja poznalam.

    1. O! Dzięki za informację. Spotkalam Lanę ostatnio przypadkiem, ale zapomniałam ją o to zapytać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *