Komar i luv u !

ludzie magazyny

Za co cenię Mikołaja Komara?     Za skuteczność działania. Czytelniczki kMaga są tak młodziutkie, że mogą nie pamiętać pierwszego numeru magazynu A4. Na czarnobiałej okładce dziewczyna w t-shircie z napisem Alice from Po Land wystylizowana przez Marka Adamskiego (trudno mi było się nie utożsamić), zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Takie magazyny widywałam wcześniej tylko za granicą. Musiałam koniecznie poznać twórców pisma. Pracowałam wtedy w Vivie! i o A4 zdecydowałam się napisać. Mikołaj przyszedł więc do mnie redakcji i tak się poznaliśmy. Nasze drogi przecinają się do dzisiaj i nadal mocno mu kibicuję. Przy okazji przekonałam się, że jest on jednym z tych, na których zawsze mogłam liczyć, w trudnych chwilach podawał mi rękę. Nie raz.

Dlaczego piszę o Komarze? Wczoraj byłam na trzecich urodzinach jego kolejnego dziecka, magazynu kMag. Odnoszę wrażenie, że Mikołaj należy do tych ludzi, którzy spełniają swoje marzenia. On nie mówi, że chce stworzyć pismo. On je tworzy. To bardzo inspirujące. Wielu wydawców nie ryzykowałoby z podjęciem decyzji o publikacji niekomercyjnego tytułu. Jemu się udaje. I okazuje się, że to działa.

Na moich studiach podyplomowych miałam niedawno zajęcia z finansów. Analityk poważnie przekonywał nas, że gdy NPV jest ujemne, nie ma co zakładać biznesu. Próbowaliśmy natchnąć go, że przecież w biznesie liczy się także serducho… Był nieugięty. Nie wiem czy Komar wyliczał NPV dla swoich przedsięwzięć. Ale mają one rację bytu. Być może właśnie dlatego, że chłopak kocha to, co robi i fantastycznie się do tego nadaje.

Kiedyś miałam okazję poznać Editor at Large magazynu Wallpaper. Opowiadała mi o początkach pisma. W kilka osób tworzyli je w domu, osobiście pukali do drzwi reklamodawców. Odnieśli sukces, bo włożyli w projekt mnóstwo wysiłku i serca. Pewnie mieli też inne zalety i sporo szczęścia, ale się udało. Przypominam sobie jej opowieść za każdym razem, kiedy patrzę na Mikołaja Komara. Opowiadałam mu tę historię już wtedy, gdy razem z Iwoną Czempińską tworzyli A4. Myślę o tym też przy okazji kMaga. Wierzę, że odniesie sukces na miarę Wallpaper. To już się dzieje.

Na wczorajszej imprezie dj-em był między innymi Krzysztof Stróżyna, którego pokaz (dokładnie – prezentacja linii UseMe) był także atrakcją wieczoru. Nie mogłam go nie sfilmować na pamiątkę. Voila!

2 thoughts on “Komar i luv u !”

  1. Kurczę, no nie mogę się nie pochwalić. W jednym z numerów A4 ilustrowałam artykuł o modzie na spódnice dla facetów. Do dziś mam sentyment do tego nieistniejącego już magazynu:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *