Hugo w Berlinie

podróże pokazy mody video

Wczorajszy pokaz Hugo był dla mnie próbą, jak sobie radzę w roli operatora kamery iPhona. Ambitnie chciałam zarejstrować wszystko od samego początku do końca,  szczególnie, że organizatorzy dali mi miejsce w pierwszym rzędzie – mogłam więc nagrać całe sylwetki z butami, co w przypadku pokazu jest dla mnie najważniejsze. Okazało się jednak, że byłam po niewłaściwiej stronie wybiegu. Zaplanowano go w kształcie litery U, siedziałam u jego końca. Filmowałam więc modelki powracające już w kulisy. Ich sylewtki przepięknie rysowały się w kontrach supersilnych reflektorów, niestety moja kamera nie była w stanie zarejestrować szczegółów prezentowanych przez nie ubiorów.

Potrzebowałam kilku dobrych minut, by zrorientować się, że siedzący obok mnie pan może wystąpić w charakterze zasłony, czyli “murzyna” jak oświetleniowcy nazywają czarną płachtę materiału, której używają w tym samym celu. Mam nadzieję, że ten pan nie będzie miał nic przeciwko temu, że potraktowałam go tak przedmiotowo i nie zaprotestuje przeciwko swojemu wizreunkowi umieszczonemu już na youtubie. Bardzo się cieszę, że udało mi się uwiecznić to, co się uwiecznić udało.

Pokaz był super. Dawno nie było mnie w Paryżu, czy w żadnym innym mieście, gdzie modę pisze się przez duże M. Zapomniałam więc już jak profesjonalnie organizowane są tam pokazy. To raj dla estetów, bowiem niezależnie od tego, z jaką siłą poraża piękno prezentowanej kolekcji, oszałamiająca bywa także zgormadzona na takich pokazach publiczność. Tylko na męskich pokazach w Paryżu czy w Mediolanie widziałam w jednym miejscu tak wielu bardzo przystojnych mężczyzn jak miałam okazję widzieć ich wczoraj na pokazie Hugo w Berlinie. Mimo wszystko udało mi się także dostrzec, że kolekcja Hugo na jesień – zimę 2012/13 jest bardzo dobra.

Jest takie angielskie określenie: sharp, co oznacza: ostry i elegancki zarazem. To słowo świetnie nadaje się do zdefiniowania stylu marki. Nie wiem, które z polskich mogłoby być właściwym odpowiednikiem. Chyba żadne, bo by opisać ten styl potrzeba wielu słów. Chodzi o strzelistą sylwetkę, ostro zaznaczone krojem ramiona, surowość linii, z jaką rysuje się postać ubrana w doskonale skrojone żakiety, płaszcze, garnitury. Strzelistość mogłaby być tym słowem. Strzelista sylwetka u Hugo ma w sobie jednak nieco więcej niż surowe i równie strzeliste wieże średniowiecznych katedr na przykład. Hugo ma też inensywny kolor, a także, w tym sezonie kalejdoskopowe lub linearne wzory. Bardzo eleganckie, efektowne, zarazem, radosne. To zdecydowanie młoda duchem kolekcja. Na szczególną uwagę zasługują stroje męskie. Szczególnie zaprezentowane w drugiej części pokazu, które przypominają postaci znane z obrazów flamandzkich mistrzów pędzla. Kapelusze sprzedadzą się na pniu. Mam nadzieję, że pojawią się również w Polsce.

Kiedy filmuję pokazy, niestety umyka mi sporo szczegółów. Koncentruję się na kadrach, nie jestem w stanie dokładnie analizować szczegółow kroju. Na załączonym video można to dostrzec, bo gdy któraś sukienka szczególnie zwróci moją uwagę, niespodziewanie wychodzi z kadru razem z modelką. Patrzę bowiem już na nią, nie w oko kamery.

Obok mnie siedziała Gosia Białobrzycka z PANI i Marcin Świderek z Fashion Magazine. Nie mogłam nie uwiecznić ich na moim filmie.

 

1 thought on “Hugo w Berlinie”

  1. Może dobrym określeniem będzie “wyrazista” kolekcja jako odpowiednik “sharp” – takie przynajmniej odniosłam wrażenie po przeczytaniu relacji. Pozdrawiam, Dominika

Leave a Reply to modologia Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *