Ania Kuczyńska tuż po pokazie

pokazy mody projektanci mody video

– Kolekcję na sezon 2011/12 zatytułowałaś “Przygoda”. To znaczy?

Ania Kuczyńska

Zainspirował mnie film Antonioniego, Monica Vitti i podobne do niej ikony kobiecości – zgrabne, piękne, zmysłowe. Z drugiej strony protestantyzm i surowość obyczajów, wysokie kołnierzyki, męskie koszule zapietę pod szyję, koloratki. Nie chodziło mi o dosłowność, potraktowałam temat z przekorą, dlatego na przykład pojawiły się skórzane elementy. Płaszcz z takim wstawkami wydaje się być zarówno kobiecy jak drapieżny.

– Mimo wszystko jest jakaś miekkość w sylwetce…

…bo kolekcja ma charakter bardziej sportowy. Szczególnie męska sylwetka jest taka – spodnie dresowe, skórzane i dżersejowe bluzy… Chciałam zaprojektować ubrania, które można nosić od rana do wieczora, zmieniając jedynie dodatki w zależności od okazji. W palecie kolorów jest czerń, także biel i kolor błota, który nazwaliśmy “white chocolate”.

– Gdzie sprzedajesz swoje projekty?

W Polsce i w Japonii, gdzie w mijającym sezonie wiosenno-letnim sprzedajemy w pięciu sklepach, jesienią będą to prawdopodobnie dwa adresy – ze względu na konsekwecje tsunami.

– Dlaczego nie zaprezentowałaś tej kolekcji podczas łódzkiego tygodnia mody? Brakowało tam ciebie.

Dotychczas pokazywałam swoje kolekcje na offie. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, w którym miejscu jestem jako projektant. Czy w offie albo w offie do czego? Czy jestem na głównej scenie? Nie czuję się dobrze ani tu ani tu. To był główny powód mojej nieobecności. W ostatnim roku dużo zmieniło się w marce Ania Kuczynska. Rozwinęliśmy się, ja – projektowo, firma – biznesowo. Otworzyliśmy sklep na Mokotowskiej 61 w Warszawie. Wszystko nabrało rozpędu. Niezwykle satysfakcjonujące jest to, jak różne klientki do nas przychodzą, od bardzo młodych dziewczyn po dojrzałe kobiety.

–  Która z nich najbardziej zaskoczyła cię swoją obecnością w butiku?

Najwspanialsza jest pani, ktora ma 70 lat i kupuje najbardziej awangardowe rzeczy, na przykład superobcisły dżersejowy kombinezon na ramiączkach, z bardzo wąskimi nogawkami. Młode dziewczyny bały sie go. Tymczasem kiedy do sklepu weszła siedemdziesięcioletnia piękna bardzo zadbana kobieta, kupiła go bez zastanowienia. Potem, gdy przyszła do nas ponownie, powiedziała, że jej mąż był zachwyony.

– Czy to oznacza, że trzeba mieć wyjątkową osobowość, żeby nosić ubrania z twoją metką?

Nie. Myslę że w mojej kolekcji jest miejsce dla każdego typu kobiecości, tyle że ubrania są dosyć proste i neutralne. Mozna je sobie dopasować do nastroju.

aniakuczynska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *