Zara kontra H&M

projektanci mody sklepy sklepy on-line

Marni to marka, którą zachwycałam się już redagując pierwsze wydania magazunu Viva! Moda, (wtedy były przeglądem najnowszych kolekcji). Oglądając tysiące zdjęć z pokazów, pozostając obiektywna jako dziennikarka, mogłam równocześnie rozpoznać swój indywidualny styl. No i marzyłam, by mieć coś z metką Marni. Nie było mnie jednak na to stać.

Styl tej marki kojarzy się z włoską elegancją z nutą nostalgii w tle. Fasony ubrań nie eksponują sylwetki w sposób bezpośredni, jedynie dyskretnie ją podkreślają. Obcisły trykot czy kusząca mini migdy nie znajdzie się w ofercie Marni. Najwyżej legginsy, które przypominają dzianinowe spodnie narciarskie z lat 30. bo lekko odstają na udach. Szorty nie zasłużą na miano hotpants udając raczej dół od piżamki. Sukienki spowiją zaledwie sylwetkę, odwracając uwagę od jej kształtów, przykują wzrok wyrazistymi wzorami. Można liczyć na rozszerzane rękawy i rozkloszowane spódnice, ale talię zanaczyć trzeba już dodatkowym paskiem. To moda dla wymagających klientek. I klientów! Wczoraj, w przymierzalni H&Mu moi koledzy sprawdzali na sobie genialnie skrojone marynarki. Idealne dla mężczyzn, którzy nie znoszą chodzić pod krawatem a chcą wyglądać stylowo. Założą taką do dżinsów i będą wyglądać ekstra. Nie tylko w casual friday.

Od czasu, gdy H&M współpracuje z wielkimi domami mody, co pół roku przeżywam wielką radość. Nie tylko dlatego, że mogę wybrać się na zakupy. Dzięki skandynawskiej marce wszyscy w Polsce usłyszeć mogą o najbardziej wyrafinowanych domach mody. Wyniki sprzedaży luksusowych miesięczników znamy. Ich zasięg jest niewielki w porównaniu w bilboardami firmy H&M. Choćbym nie wiem ile jeszcze wydań Viva! Moda przygotowała, nigdy nie udałoby mi się rozsławić nazwy zagranicznej marki tak skutecznie jak zrobił to chociażby film reklamowy Marni dla H&M wyreżyserowany przez samą Sofię Coppolę (który uwiebiam!) i który dzięki nowym mediom obejrzało z pewnością wiele osób w Polsce. Dzięki popularnej sieciówce stylowa moda trafia pod strzechy, co najważniejsze, nie są to, jak w siecówkach zwykle bywa – kopie modnych ubrań, a ich oryginały, tyle, że w wersji na naszą kieszeń (choć i tak niektóre z proponowanych modeli są drogie).

Przy okazji, w Warszawie jest butik, który sprzedaje ubrania Marni (już bez H&Mu na metce). To warszawska FrankA, gdzie dostępne są pojedyncze modele. Można wybrać się na porównanie.

Blog to nie miejsce na długie wpisy a mnie, widzę, natchnęło i nie mogę przestać więc spróbuję się zdyscyplinować i przejdę do tematu. W przedzień wejścia na rynek kolekcji H&M-u, ZARA otwiera w Polsce swój sklep on-line.
Czyż nie jest to pasjonujące starcie gigantów?
Aż chciałabym mieć dostęp do tajnych statystyk i wyników sprzedaży obu marek, żeby poznać, jak wejście ZARA on-line wpłynęło lub wpłynie na sprzedaż kolekcji Marni dla H&M. Czy skłoni potencjalne klientki H&M, by pieniądze zostawiły tym razem w innej kasie? W końcu przez kilka najbliaższych dni, do 11 marca, wysyłka zakupionych towarów odbywa się przecież za darmo.
ZARA on-line zainteresuje najbardziej chyba tych, którzy mieszkają daleko od adresów popularnej sieciówki. Otwarto również Zarahome on-line, konkurencję (chociaż niebezpośrednią) dla Ikei. Prawdopodobnie za chwilę wszyscy przeniesiemy się z zakupami do sieci. To najbardziej istotny kanał dystrybucji w Polsce. I najszybciej rowijający się. Prognozuje się, że przez kolejne lata utrzyma dwucyfrowy wzrost (przez ostatnie lata rozwijał się w tempie kilkudziesięciu procent rocznie).

Zara, która się nigdy nie reklamuje, wykupiła nawet ogłoszenia informujące o istnieniu nowego miejsca do wydawania pieniędzy. Nie atakuje tak skutecznie jak H&M, który zarabiając, pełni też rolę kaganka oświaty w zakresie wielkiej mody. Przecież tydzień temu, w warszawskim sklepie marki Topshop także pojawiła się kolekcja powstała we współpracy sieciówki ze znakomitym projektantem. Nazwisko Mary Katrantzou wśród ludzi zajmujących się modą jest doskonale znane. Przy okazji jej współpracy z Topshopem wspomniały o niej pisma związane z modą, ale świadomośc jej marki w Polsce z pewnością nie wzrosła znacząco w porównaniu z taką Marni. I za to chyba najbardziej cenię działania H&M. Nikt tak skutecznie jak oni nie promuje nazwisk ze świata wielkiej mody. A mogliby, jak inni – modę tych projektantów jedynie kopiować.

P.S.
Kiedy to piszę, jakby na powtierdzenie moich słów, w TVN pojawiła się właśnie reklama mango.com z Kate Moss. Co w następnym sezonie przygotuje H&M, żeby pozostać bezkonkurencyjnym?

1 thought on “Zara kontra H&M”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *