Mocny powrót Toni&Guy

Brak

W kwietniu w Warszawie miał miejsce pokaz mody naszych czołowych projektantów. Maciejak, Kupisz, Przybylski i ZuoCorp zaprezentowali minikolekcje pod pretekstem lansowania kosmetyków do pielęgnacji i stylizacji włosów. Gwiazdą wieczoru była wyjątkowa Jacqueta Wheeler, której nazwisko pewnie niewielu osobom wydaje się znajome, ale z pewnością wielu bez trudu rozpoznałoby jej twarz.

Toni&Guy kojarzy mi się przede wszystkim z ulubionym salonem fryzjerskim w Paryżu. Wiem, zabrzmiało to bardzo snobistycznie, ale był taki czas, kiedy po nowe strzyżenie jeździłam wyłącznie tam. Podobno podobnie robiła przed laty pani Gierkowa. To znaczy czesała się Paryżu, nie jestem pewna, czy w tym samym salonie, co ja.

Muszę się wytłumaczyć. W Polsce fryzjerzy nie radzili sobie z moim gatunkiem włosów, niestety nie słuchali próśb odnośnie tego, jak chciałabym wyglądać, obcinając końcówki skracali włosy o 10 centymetrów, nawet żartowali, że nie przejmują się tym, jaką chciałabym mieć fryzurę. Teraz sama się czeszę i strzygę, ale nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie zrobiło na mnie kiedyś to, że wychodząc od paryskiego fryzjera spojrzałam na plakat z Kate Moss i ze zdziwieniem stwierdziłam, że mam identycznie jak ona ułożone włosy. Do różnych kobiet mogę wydawać się podobna, ale nigdy do Kate Moss. Co sprawić mogą fryzjerskie cuda?!

Nie przeceniam wszystkich zagranicznych fryzjerów, ale zapewniam, jeżeli umówicie się na wizytę u Art Director’a w salonie Toni&Guy (mają hierarchię i to, kto strzyże, oczywiście wpływa także na cenę usługi) możecie być pewni – nowa fryzura będzie modna, a stylizacja włosów zaskakująco nowoczesna. Fryzjerzy Toni&Guy są ściśle wyspecjalizowani – jedni strzygą, drudzy farbują włosy, współpracując ze sobą i ugadniając, o jaki efekt im chodzi. To ma sens. Pierwsi to malarze i chemicy, drudzy – niczym rzeźbiarze pracują nad formą fryzury.

Toni&Guy organizuje szkolenia i na takim szkoleniu przed laty był Robert Kupisz, który wczoraj wieczorem podkreślił to, sugerując, że od tego zaczęła się jego kariera w modzie. Przedstawiono go jako oficjalnego doradcę marki na terenie Polski. Marki, która systematycznie buduje swój wizerunek w powiązaniu z modą.

Nie ma u nas jeszcze niestety salonu Toni&Guy. Natomiast wkraczają kosmetyki tej marki, które były już kiedyś dostępne w Polsce, teraz pojawiają się na nowo. Mają być obecne we wszystkich liczących się perfumeriach. Są cenione, a produkt “Sea Salt”(dzięki któremu włosy wyglądają jak u najlepszej i najpiękniejszej serferki świata) polecają niemal wszystkie topmodelki.
Jedna z nich, Jacqueta Wheeler uświetniła swoją obecnością wczorajszy pokaz, prezentując biały garnitur Mariusza Przybylskiego ozdobiony kryształami Swarovskiego (idealny na ślub dla odważnej panny młodej).

Projektanci – z wyjątkiem ZuoCorp – nie pokazali nic nowego. Ich ubrania miały stylistycznie odzwierciedlać kolejne grupy produktów Toni&Guy: Casual (Robert Kupisz), Creative (ZuoCorp), Glamour (Agnieszka Maciejak) oraz Classic (Mariusz Przybylski). Największy aplauz zyskały nowe projekty ZuoCorp, które określiłabym jako nawiązujące do estetyki newlook Diora w wersji postmodernistycznej. To bardzo dobra minikolekcja, muszę się wybrać do ich showroomu na Wilczej w Warszawie po temat na któryś z kolejnych wpisów, by z bliska obejrzeć ich dzieła i wnikliwie je tutaj omówić przy następnej okazji.

Fajnie było popatrzeć, jak polscy projektanci wspaniale prezentują się na imprezie zorganizowanej na światowym poziomie. Przyzwyczajona do tego, że często się wstydzę patrząc na nasze imprezy oczami gościa zza granicy, wyobrażałam sobie, jak spojrzy na wszystko Jacquetta Wheeler? Udało mi się zamienić z nią dwa słowa po pokazie. Oczywiście, że podobały jej się kolekcje, zachwyciła się garniturem Przybylskiego, w którym występowała. Powiedziała, że przebukowała swój bilet powrotny, bo zjawiła się w Warszawie na kilka godzin przed pokazem i zamiast wracać zaraz po – zostanie chwilę dłużej, by poznać nasze miasto. Możemy więc spodziewać się relacji z jej wizyty na blogu, który prowadzi na stronie brytyjskiej edycji magazynu Vogue. Ciekawe, czy wspomni o naszych projektantach?

Agnieszka Maciejak powiedziała, że Jacquetta zakochała się w jej legginsach, w których pojawiła się zresztą na afterparty. Tymczasem klimat imprezy odda kolejne załączone przeze mnie tutaj video (iPhone powinien mnie sponsorować!). To finał imprezy oraz prezentacja wszystkich ubrań, które pokazano wcześniej.

Promocja produktów z wykorzystaniem mody to motyw eksploatowany ostatnio do znudzenia. Projektanci mają szansę zarobić lub przypomnieć o sobie, wszyscy zaproszeni – okazję do zabawy. Wczorajsza była udana. Niemniej jednak nudzi się ta formuła i choć z dumą patrzyłam na naszą modę przez pryzmat obecności zagranicznych gwiazd (DJ też był znakomity) – fajnie by było kiedyś zostać mile zaskoczoną nowym pomysłem na promocję kosmetyków, biżuterii czy samochodów.
Chociaż… dotychczasowa formuła wciąż się sprawdza, w końcu skłoniła mnie do napisania tego postu i wspomnienia ulubionego salonu w Paryżu. Dla zainteresowanych – jego adres.

1 thought on “Mocny powrót Toni&Guy”

  1. Ja też korzystam z usług fryzjerów Tony&Guy od jakichś 5 lat i jestem za każdym razem bardzo zadowolona ze strzyżenia. Mieszkam w Brukseli i chodzę do salonu na Rue Stevin. Mam jednak pewien problem – za każdym razem cena usługi jest tam dużo wyższa niż wynika to z cennika (niestety nie wystawianego na zewnątrz)a wyjaśnianie, z czego to wynika – dość pokrętne. Dodam, że salon mieści się w samym sercu dzielnicy “unijnej” i może to jest przyczyną lekkiego podchodzenia szefostwa do cen, dodam horrendalnych. Ostatnio byłam w Dreźnie i poszłam tam do Tony&Guy i to było objawienie: nie dosyć, że mi świetnie doradzono i pięknie i profesjonalnie ścięto włosy to cena była dokładnie taka, jak podana na drzwiach wejściwych. Czekam aż salony fryzjerskie Tony&Guy pojawią się wreszcie w Polsce!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *