Szacunek dla Zienia

Brak

Ostatni pokaz Zienia w hotelu Hilton, jak to zwykle bywa u Maćka – zgromadził liczną publiczność. Projektant zaprezentował dojrzałą, bardzo spokojną kolekcję.

Nagrane przeze mnie video jakość niestety ma fatalną i jest potwornie nudne. Nie namawiam do jego oglądania, chyba, że ktoś jest fanem mody i Maćka Zienia (link jest na dole wpisu).

Ostatnio ktoś użył przy mnie określenia: “w zieniowatym stylu”. Maciej ma niewątpliwie styl rozpoznawalny. Składają się na niego: poszukiwanie wokół klasyki i uroczystych predestynacji dla projektowanych ubrań; zamiłowanie do jednobarwnych zwiewnych tkanin, nierzadko transparentnych, w tonacji bieli, czerni, czerwieni; wykorzystywanie prostych migotliwych aplikacji i bezpretensjonalnych nadruków; nawiązywanie do sportowego rodowodu współczesnej miejskiej mody.
Jego najnowsza kolekcja mnie nie zaskoczyła i całe szczęście! Po Zieniu spodziewam się właśnie tego, co wczoraj dostałam. Gdyby wczorajszy pokaz zorganizował on w Nowym Jorku, nie miałby się czego wstydzić.
Piszę o tym, bo jak zwykle w kuluarach nasłuchałam się uwag świadczących o tym, że od naszych projektantów, najlepiej wszystkich, co poniektórzy oczekują propozycji na miarę Alexandra McQueena. Jak zwykle się na to nasze polskie narzekanie zezłościłam. Gdyby ktoś w amrykańskim Vogue’u wspomniał o Zieniu, natychmiast malkontenci by zamilkli.
Nie bez powodu wymieniam Nowy Jork. Nikt jak Amerykanie nie zna się na biznesie mody. Oni sprzedają swoje projekty z sukcesem. O sukcesie na miarę Zienia marzyć powinien każdy debiutujący w Polsce krawiec.
Będę się powtarzać – postaram się, żeby to był ostatni raz – ale poznałam Maćka 16 lat temu, gdy w jednej z warszawskich kawiarni prezentował mi oraz Marcinowi Tyszce swoje ubrania wyjmowane z plecaka przywiezionego prosto z Lublina, tuż po jego debiutanckim pokazie w konkursie “Prowokacje”. Przypomniałam sobie o tym wczoraj, idąc do warszawskiego hotelu Hilton, gdzie pojawiło się mnóstwo VIP’ów, by obejrzeć pokaz, z którego recenzję/felieton planuje napisać sam Jacek Żakowski (zdradzam tajemnicę pewnego magazynu fashion), na którym to pokazie pojawiła się nawet sama Małgorzata Domagalik (niezwykle rzadko zaszczyca swoją obecnością prezentacje warszawskich projektantów).
Tego malkontenci w kuluarach zdają się nie doceniać, jak również tego, że projektant pokazał wczoraj kikanaście ładnych modeli do noszenia. Mnie osobiście najbardziej podobała się mała czarna krótka sukienka z kieszeniami, chętnie taką bym sobie kupiła.
Zień z pewnością, jak to ma w zwyczaju, zaspokoił oczekiwania swoich klientek. Wolę , kiedy w taki sposób rafinuje swój styl, niż gdyby miał udawać, że jest dobry w tym, w czym nie jest. Talent na miarę McQueena zdarza się raz na dekadę, poza tym powstają setki kolekcji, wśród których wczoraj zaprezentowana wcale nie uplasowałaby się na szarym końcu. Wręcz przeciwnie. Prezentowanie prostych w kroju, zwyczajnych rzeczy do noszenia, konsekwentnych w stylu marki, którą projektant zdecydowanie dawno już zbudował – świadczy o dojrzałości twórcy.
Jest w modzie miejsce na Driesa van Notena, jest też na Roberto Cavalli, jest w końcu dla Macieja Zienia. Tym, którym się nie podobało, proponuję, by na kolejny pokaz Maćka nie przychodzili. Jan na nim będę. Wolę oglądać ładne sukienki niż na przykład męczyć się i denerwować, patrząc na brzydkie wymysły innych projektantów prentujących swoje prace chociażby podczas łódzkiego tygodnia mody.
To był miły wieczór. Poniżej cały pokaz. Ponownie odradzam jego oglądanie ze względu na fatalną jakość nagrania, o czym wyżej wspominałam. Coś się wzoraj stało z moim iPhonem.

PS. Pan, który gra na fortepianie nazywa się Wawrzyniec Prasek.

3 thoughts on “Szacunek dla Zienia”

  1. Witam serdecznie!
    O Twoim blogu dowiedziałam się niedawno, z filmiku blogerki Styledigger.
    Uwielbiam Twoje posty, piszesz bardzo ciekawie i jesteś chyba jedyną osobą, która w taki fajny sposób ukazuje polski świat mody “od kuchni”
    Strasznie zazdroszczę Ci pracy w magazynie Elle. Jak udało Ci się zdobyć tam prace? Moim największym marzeniem jest własnie praca w magazynie modowym! 🙂
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam na mojego bloga, którego prowadzę z przyjaciółką. 🙂

    1. W ELLE juz mnie nie ma. Sami sie do mnie zglosili, lata pracy wczesniejszej chyba… nie wiem. Kiedys prawdopodobnie trzeba bedzie opisac “jak zostalam stylistka” haha. ale moze jeszcze chwile poczekam. dzieki za cieple slowa 🙂 powodzenia we wszystkim!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *