Złote szpony na majówkę

Brak
Metalowy paznokieć na moim palcu, VIVA! 1997 r.
Metalowy paznokieć na moim palcu, VIVA! 1997 r.

Frencz nie jest już modny. Czerwień, klasyczna, ciągle może być, ale teraz nowością jest MINX oraz lakier kawiorowy, który za chwilę będzie dostępny w Polsce – mówi Marzena Kanclerska. A ja jej wierzę.

Nie napiszę o niej: “manikiurzystka gwiazd”. Nie tylko dlatego, że mnie o to prosiła, ponieważ nie przepada za tym określeniem. Marzena sprawia wrażenie osoby, którą satysfakcjonuje uśmiech zadowolenia na twarzy każdej klientki, niezależnie od jej statusu społecznego. Dla mnie jest jednak “stylistką paznokci”. Twórczą, nowoczesną i nizwykle inspirującą. Ale po kolei.

Chyba z przekory nie wybierałam sie do niej od lat. Bywają u niej prawie wszystkie moje koleżanki, każda dziewczyna z branży mody i oczywiście gwiazdy. Tułałam się więc po różnych salonach sprawdzając, gdzie mogę mieć profesjonalnie zrobione paznokcie. W końcy musiałam trafić do Nail Spa i z pokorą zostałam ich wierną klientką. Dziewczyny, które tam pracują są przeszkolone przez swoją szefową doskonale i każda z nich potrafi wykonać manicure szybko, zarazem bardzo dokładnie. Marzena Kanlerska także osobiście przyjmuje klientki. Manicure u niej kosztuje 70 PLN, mimo, że mogłaby gwiazdować jak każdy inny stylista, który pracuje przy sesjach mody i w związku z tym u siebie w salonie ma stawki z kosmosu (mam na myśli gwiazdy polskiego fryzjerstwa).

Z Marzeną spotkałam się wcześniej kilka razy na planie zdjęciowym. Zawsze zaskakiwało mnie, jakie kolory lakieru wybiera dla moich modelek. Jeszcze bardziej dziwiło, że te lakiery podkreślają urodę przygotowanych przeze mnie stylizacji, wzbogacając je, lub nadając im nowe, nieoczekiwane znaczenie. Praca przy sesji to praca wybitnie zespołowa. Wszyscy: fotograf, stylista, makijażysta fryzjer, wreszcie maniciurzysta – muszą się zgrać. Idealnie jest (niezmiernie rzadko w Polsce, niestety) gdy mogą się wzajemnie inspirować. Taką inspirującą postacią zawsze była dla mnie Marzena. Przed majówką, nareszcie, zapisałam się na manicure konkretnie do niej.

Technika naklejania na płytkę paznokcia specjalnej folii termoelastycznej o nazwie MINX przybyła do nas z Los Angeles, a Marzena jest jej wyłącznym na Polskę dystrybutorem. W efekcie można mieć lśniące na przykład jak złoto paznokcie. W stosunku do moich koleżanek z branży jestem mocno zapoźniona, bo minxy noszą one już chyba od roku. Ja pozwoliłam sobie na to pierwszy raz (20 PLN za jeden paznokieć). Polecam. Wygląda to jak biżuteria.

Marzena Kanclerska, właścicielka salonów Nail Spa w Warszawie
Marzena Kanclerska, właścicielka salonów Nail Spa w Warszawie

Po raz pierwszy oddałam swe paznokcie we władanie Marzeny. Zaporponowała złote minxy i biel. Wystraszyłam się. “Za młode to zestawienie”, powiedziałam. Marzena dostosowała się do mnie i zasugerowała ciemniejszy odcień zieleni, ni to oliwkowej, ni asfaltowo grafitowej. Przez cały dzień oswajałam się z tym kolorem, nazajutrz już go pokochałam. Tak, jak nowe trendy, najpierw nas dziwią, potem je kochamy, tak to zestawienie barw wymagało ode mnie sporej otwartości. Widać w kwestii lakierów nie jestem już tak hop do przodu. Marzena jest. Nie bez podowu. Śledzi wszystkie nowości, wyjeżdża na międzynarodowe kongresy, należy do czołówki światowej, zna maniciurzystów, którzy stylizują największe światowe gwiazdy i przyznaje, że czuje się równie dobra w swoim zawodzie, co oni. Ja jej wierzę. Nikt z taka precyzją nigdy nie pomalował moich paznokci. (“Piętnaście lat to robię, dzień w dzień” – odpowiada na słowa uznania), nikt tak idealnie nie dobrał mi lakieru do prywatnej garderoby (odcień sprawdzał się przez kolejne dni niezależnie od tego co na siebie wkładałam). Mało tego, gdy postanowiłam jednak przemalować paznokcie po jakimś czasie, zdecydowałam się wreszcie na sugerowaną najpierw przez Marzenkę biel. (Marzena, nie słuchaj nigdy swoich klientek, rób co Ci podpowiada intuicja, ona się nie myli!).

Z przyjemnością przedstawiam zatem zdolną osobę, do której każdy bez problemu może się na manicure zapisać i na przykład wypytać ją o nowy lakier, tak zwany kawiorowy, który lada moment będzie dostępny u niej w saloniew i zdaniem Marzeny stanie się równie modny jak minx stanie się już za chwilę.

15 lat temu wymarzyłam sobie złote paznokcie. Ktoś wyciął dla mnie taki jeden z metalu, a znajoma maniciurzystka przykleiła go do mojego palca serdecznego. Sfotografowałam swoją dłoń i opublikowałam to zdjęcie w VIVIE! Miało stanowić inspirację. Było to o 15 lat za wcześnie. Dopiero teraz mogę je opublikować ponownie by napisać: zrób sobie takie! Działa jak biżuteria. Choć ten z folii termoelastycznej, który mam teraz na palcu nie wygląda tak szlachetnie jak ten z metalu sprzed 15 lat – cieszy tak samo.

MINXY na moich paznokciach, prosto z Nail Spa, 2012 r.
MINXY na moich paznokciach, prosto z Nail Spa, 2012 r.

 

 

1 thought on “Złote szpony na majówkę”

  1. Ten złoty jest świetny, naprawdę! Do bieli musiałabym się przyzwyczaić, ale czuję że tych dwoje się lubi:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *